W skrócie: 1) Wejście na zimowy szczyt taternicki jest bardzo trudne i należy mieć duże doświadczenie w chodzeniu tego typu szlakami oraz być obeznanym w obsłudze sprzętu (raki+czekan). Szlak jest eksponowany i podatny na schodzenie lawin. 2) Nie jest to wyprawa na zabranie ze sobą dziecka. 3) Konieczna jest wiedza w poruszaniu się w Z Kasprowego przez Świnicę do Kuźnic Hiking trail in Kuźnice, Województwo małopolskie (Polska). Download its GPS track and follow the itinerary on a map. Trasa pół na pół, spacerem z Kasprowego (stacja wyciągu) pod Świnicę, na górę już trudniej. Droga do Kuźnic raczej długa i spokojna. Szlaki biegnące przez Świnicką Przełęcz. 1. Świnica z Kasprowego Wierchu 1 godz. 40 min. 3.5 km 4 - szlak trudny (miejscami ekspozycja i wspinaczka) ten szlak to już nie żarty, to skalna wspinaczka. Świnica 2301 m zwornikowy szczyt w Tatrach Wysokich o dwóch wierzchołkach, Przejście trasy wymaga dobrej kondycji i odporności na ekspozycję. Pokonujemy wie Góry Stołowe. Karkonosze. Tatry. wszystkie regiony. Dodaj do trasy. Udostępnij. Siedlarska Droga. 7:43 h 12.9 km z: Schronisko PTTK Murowaniec do: Morskie Oko, pod Czarnym Stawem. 3:41 h 10.3 km z: do: Schronisko PTTK w Dolinie Roztoki. nonton film keluarga cemara 2 full movie lk21. Opis szlaku ten szlak to już nie żarty, to skalna wspinaczka. Start: KasprowyKasprowy Wierch sławę zawdzięcza kolejce gondolowej, a sama kolejka jest sławna z długich kolejek przed kasą. Kasprowy Wierch (1985 m) Przełęcz Liliowe (1952 m)Wygodną ścieżką ze szczytu głównym grzbietem Tatr, lekko w dół do Suchej Przełęczy. Lekko w górę na Beskid, a następnie już skałkami schodzimy na przejścia: 25 min. | Długość odcinka: km | Suma podejść:70 m | Śr. nachylenie: |Suma zejść:110 m | Śr. nachylenie w zejściu: | Śr. prędkość: km/h Przełęcz Liliowe Przełęcz Liliowe (1952 m) Świnicka Przełęcz (2050 m)Szlak biegnie główną granią Tatr roztaczając wspaniałe widoki na Dolinę Gąsienicową i Słowackie Tatry. Szlak wiedzie w kierunku Świnicy. Najpierw wchodzi na Skrajną Turnię, następnie schodzi lekko w dół, trawersując od północy poniżej szczytu Pośredniej przejścia: 25 min. | Długość odcinka: km | Suma podejść:150 m | Śr. nachylenie: |Suma zejść:50 m | Śr. nachylenie w zejściu: | Śr. prędkość: km/h Świnicka Przełęcz Świnicka Przełęcz (2050 m) Świnica (2301 m)Szlak prowadzi po granitowych skałach. Prowadzi stromo w górę, najpierw kamiennymi schodkami, później bardzo często po skałach ubezpieczonych łańcuchami. Trudnym miejscem jest trawers Żlebu Blatona. Przejście ubezpieczone jest łańcuchem, ale żleb kończy się stromym urwiskiem. Pod koniec szlaku dochodzi się do rozstaju szlaku, gdzie dalej na wschód prowadzi szlak na Zawrat, a wejście na szczyt Świnicy prowadzi w lewo po głazach i przejścia: 50 min. | Długość odcinka: km | Suma podejść:250 m | Śr. nachylenie: | Brak zejść | Śr. prędkość: km/h Meta: ŚwinicaRAZEM - Czas przejścia:1 godz. 40 min. | Długość: km | Suma podejść:470 m | Śr. nachylenie: |Suma zejść:160 m | Śr. nachylenie w zejściu: | Śr. prędkość: km/h Opisy wycieczek udostępnione przez użytkownikówUżytkownicy portalu udostępniają opisy wycieczek. Przedstawiamy te, które choćby częściowo pokrywają się z opisywanym szlakiem: Świnica z Kasprowego Wierchu . Oto ciekawsze opisy. Na szczycie znalazłem jednego kompana, wymieniliśmy kilka zdań, po czym mogłem wreszcie odetchnąć. Widoki były świetne, ale, bo przecież zawsze musi jakieś być, nisko nad Orlą Percią świeciło słońce i w tamtym kierunku też nie mam fotek, bo i tak by nic dobrego z nich nie wyszło. Ehh, smuci mnie to jeszcze do teraz. No ale pewnie kojarzycie, że widać tam Kozi Wierch, Granaty itd. Oczywiście przy dobrej pogodzie zobaczycie też Lodowy Szczyt, Rysy, Mięguszowieckie Szczyty i nawet Gerlach. Zaskakująco mały wydał mi się Kościelec, którego tak wielbię. Cudownie za to wyglądało morze chmur, nadciągające od północy. Wreszcie doczekałem się takiego widoku w Tatrach. Piękna Grań Hrubego i nieco schowany Krywań Co jeszcze widać ze Świnicy? Przede wszystkim grań Hrubego Wierchu i piękną piramidę Krywania, a w przypadku dobrej pogody, odległe Niżne Tatry. Nie wolno również zapomnieć o grani prowadzącej w stronę Kasprowego Wierchu, gdzie pokazuje się też Giewont, no i o ciągnących się dalej szczytach Tatr Zachodnich, z najwyższą w tamtej części gór Bystrą. Na pewno jest co oglądać, bo nawet Hala Gąsienicowa wyglądała ciekawie z tej perspektywy. Zwłaszcza to nadciągające morze chmur tworzyło klimat. Tylko czekałem, aż znajomy mi Wielki Kopieniec skryje się pod tą puchatą kołderką. Panorama ze Świnicy. W oddali Kasprowy Wierch i Giewont. No i Babia Góra na horyzoncie Szczyt nie jest zbyt rozległy, ale spokojnie można tu znaleźć ciut miejsca na odpoczynek. A tego właśnie potrzebowałem. Wygrzebałem jakieś słodkości z plecaka, uzupełniłem płyny i kręciłem głową dookoła, oglądając panoramę. Na górze nie zabawiłem jednak zbyt długo. W końcu wcisnąłem aparat do plecaka i przełączyłem się w tryb koncentracji. No i co się okazało? Że zejście wyjątkowo szło mi lepiej, niż podchodzenie. Ewenement jakiś, bo nie zdarzało mi się to nigdy, ale po prostu wiedziałem już mniej więcej, jakie przeszkody mnie czekają i jak się za nie zabrać. Wielki Kopieniec pochłaniany powoli przez chmury Krótka grań, potem ta ścianka i coraz sprawniej obniżałem się wzdłuż szlaku. W niektórych miejscach rezygnowałem z dotykania łańcuchów, a w innych śmiało korzystałem z ich pomocy. Kwestia uwagi i spokoju. I tak pokonując kolejne płyty, dotarłem pod Wrótka, gdzie przywitał mnie stary znajomy – Żleb Blatona. W tym miejscu postanowiłem wyciągnąć już aparat, bo przekraczanie tego miejsca może być ryzykowne, ale nie jest zbyt trudne technicznie. Ścieżka nie jest jednak zupełnie pozioma. Wracając ze szczytu Świnicy, teren bardzo nieznacznie się wznosi. I tutaj też spotkałem pierwszych, podchodzących turystów. Żleb Blatona w drodze powrotnej To chyba też dobre miejsce, żeby przypomnieć trochę niepisanych zasad, na temat poruszania się w takim terenie. Otóż w górach opłaca się być cierpliwym i dobrze o tym pamiętać, korzystając ze sztucznych ułatwień. Optymalnie, jeżeli z jednego przęsła korzysta w tym samym czasie jedna osoba. Jeżeli szarpniecie za łańcuch i przygnieciecie komuś palce do skały, w najlepszym przypadku zetkniecie się ze spojrzeniem pełnym chęci mordu. Gorzej, jeśli pozbawicie kogoś równowagi. Tak więc bądźcie cierpliwi, idźcie w swoim tempie, a ewentualnie w łatwiejszych miejscach zatrzymajcie się i przepuście tych, którzy idą za wami szybciej. Ja tego problemu nie miałem, bo ze szczytu schodziłem o porze, w której inni dopiero podchodzili do góry. Dolina Gąsienicowa Wymieniałem więc kolejne „cześć”, rozmawiałem chwilę z kolejnymi grupami, kiedy nagle przywitała mnie czyjaś uśmiechnięta twarz. „Nie poznajesz mnie? Robiliśmy sobie wczoraj zdjęcia na Chłopku”. Tak! Od razu sobie przypomniałem, że to ten sam turysta, z którym poprzedniego dnia rozmawiałem na przełęczy. Jakie jest prawdopodobieństwo, że dwóch obcych ludzi, wybierze w ciągu dwóch dni te same szlaki i na nich się spotka? Nie wiem, ale takie górskie, krótkie pogawędki są naprawdę miłym przerywnikiem samotnych wędrówek. Pozdrawiam! Najtrudniejsze już za mną, więc obniżam się niespiesznie Wiedziałem za to, że od tego miejsca będzie już łatwiej. Owszem, są jakieś niewielkie przeszkody skalne, przydatne są momentami ręce, ale to już nic, co budziłoby jakąś specjalną grozę. Tak więc mając przed sobą grań prowadzącą w stronę Kasprowego, a po prawej piękne chmury, powoli obniżałem się w stronę Przełęczy Świnickiej. Moja poranna eskapada dobiegała powoli do końca, a ja w bezpiecznym i jednym kawałku, mogłem się już nieco rozluźnić. Lubię to uczucie, które towarzyszy człowiekowi, kiedy upora się już z trudnościami na szlaku. Sporo satysfakcji, ale też trochę ulgi. Bo owszem, mogłem się poobijać w drodze powrotnej do Kuźnic, ale wymagałoby to już nieco więcej starań z mojej strony, niż gdzieś w podszczytowych partiach Świnicy. Wracam na Przełęcz Świnicką Tymczasem powoli rozważałem, który wariant zejściowy wybrać. Nie było to jednak takie proste, bo zaczynałem odczuwać już dosyć mocny ból stóp. Czułem się znakomicie, poza tą jedną dolegliwością, która w górach niestety bywa mocno uciążliwa. Szlak w dalszej części prowadzi przez Pośrednią i Skrajną Turnię, a przynajmniej tak mogłoby się wydawać z daleka. Na moje szczęście i ku radości moich dolnych kończyn, ścieżka trawersuje zbocze po południowej stronie, więc ominęły mnie trudy kolejnych podejść. Tutaj mogłem sobie już dreptać powoli z nogi na nogę, ciesząc się świetną pogodą i rozległym widokiem na południe. Tyle tylko, że stopy bolały mnie już nie na żarty. Przed sezonem zmieniłem buty, później zmieniłem wkładki, potem jeszcze skarpetki i… niewiele to dało. No powiedzcie mi, czy tak ma być i wy też przeżywacie taki ból po dwóch dniach chodzenia, czy to ze mną jest coś nie tak? Macie na to jakieś sposoby? Nie ukrywam, że trochę psuło mi to wędrowanie i to mimo tego, że ogólnie czułem się doskonale. Trawers zbocza z widokiem na Tatry Zachodnie Dotarłem w końcu do Przełęczy Liliowe, granicznego miejsca pomiędzy Tatrami Wysokimi, a Zachodnimi i rozbiłem obóz. Położyłem się w przybierającej odcienie rudego trawie i miałem ochotę leżeć tam godzinami. Było słonecznie, ciepło, a przede mną chmury wiszące nisko nad Doliną Gąsienicową. To była też pora, żeby wreszcie dłużej odpocząć i coś zjeść. Do samego końca zastanawiałem się, który szlak zejściowy wybrać. No i uznałem, że tutaj na górze jest tak ładnie, że przejdę się granią w stronę Kasprowego Wierchu i stamtąd zielonym szlakiem udam się do Kuźnic. Przy okazji chciałem zerknąć, jak ten odcinek wygląda, bo nigdy wcześniej jeszcze nim nie szedłem. Z małym grymasem zerwałem się na nogi i ruszyłem przed siebie, mijając jeszcze Beskid. Trawy przybrały już piękny, rudy kolor Kasprowy Wierch na wyciągnięcie ręki. Tłum uśmiechniętych, rozgadanych turystów i ja. Z niechęcią pokonujący ostatnie schody w drodze na szczyt. Miało być już jednak tylko w dół, prosto do Kuźnic, gdzie chciałem zakończyć tę bardzo przecież udaną wycieczkę. Rzuciłem jeszcze wzrokiem w stronę Świnicy, upewniłem się że Giewont ciągle stoi w tym samym, co od milionów lat miejscu, po czym ruszyłem w dół. Nie zatrzymywałem się już ani na sekundę. Zielony szlak w początkowym fragmencie nie należał do specjalnie wygodnych, a ja na niewygody stałem się strasznie podatny jakoś tak w okolicy Przełęczy Liliowe. Dużo kruchego podłoża dotkniętego erozją, co nie ułatwiało sprawy, zwłaszcza na zejściu. Widoki miałem za to całkiem niezłe. Przed sobą przykrywające Zakopane chmury, a po lewej Czerwone Wierchy. Otoczenie jest całkiem ładne Po czasie i to przestało mnie jednak zajmować, a wzrok utkwił na dobre w okolicach butów i kolejnych kamieni. Stawiałem krok za krokiem i zacząłem się zastanawiać, dlaczego ci wszyscy ludzie tak późno wyszli na szlak. Przecież zaraz zastanie ich noc. No ale racja, zjadą sobie w razie czego kolejką. Wiecie, przyzwyczajony byłem, że nasze wycieczki kończyliśmy późnym popołudniem i dopiero po chwili do mnie dotarło, że to ja nadzwyczaj wcześnie schodzę już w doliny. Nie było jeszcze nawet jedenastej, co trochę namieszało mi w głowie. Oddałem się więc w całości maszerowaniu. To był naprawdę udany dzień, tyle że czekało mnie ponad dwie godziny schodzenia na obolałych stopach. Nic przyjemnego. Pokonywałem kolejne zakosy, czasami gdzieś na chwilę przysiadłem i tak kawałek po kawałku mijałem kolejne piętra roślinności. Trzymam dobre tempo, a wszystko dlatego, że mam już serdecznie dość Stan szlaku znacząco się poprawił, dzięki czemu i moje tempo wzrosło. A kiedy wreszcie znalazłem się w lesie wymyśliłem, że jest tylko jedna skuteczna metoda, żeby jeszcze szybciej rozprawić się z trasą: bieg. Tak więc ścisnąłem lepiej paski plecaka i tam gdzie się dało, zbiegałem. I w zasadzie zadowolony z siebie byłem, bo i dystans kurczył się w mgnieniu oka, a mnie bolało jakby mniej. A może to był tylko taki efekt placebo? Nie miało to znaczenia, bo wkrótce minąłem stację przesiadkową kolejki, gdzieś tam mignęły mi Myślenickie Turnie, a teren dość konkretnie się wypłaszczył. No i jak to zazwyczaj bywa, jeżeli czegoś się bardzo mocno chce i wykorzysta zaawansowane techniki wizualizacji, koncentrując wszystkie myśli na upragnionym celu, to… nie stanie się absolutnie nic. Zejść bowiem należy samemu. Pewnie zachwyciłbym się widokami, gdyby nie ból stóp. Byle niżej Czekałem na widok zabudowań i schodziłem, czekałem i schodziłem. Schodziłem i czekałem. Trwało to całą wieczność, ale w końcu wypatrzyłem to, czego tak bardzo pragnąłem: lśniący i biały bus marki nieznanej i uśmiechnięty pan kierowca, który z prawdziwą i wcale nieudawaną uprzejmością zaprosił mnie do wnętrza tego wehikułu. Cóż za wygodne siedzenia! Z trudem powstrzymałem westchnienie rozkoszy, co by współpasażerów nie straszyć. Z Kuźnic w mgnieniu oka zjechaliśmy na parking i tak oto domknąłem zaplanowaną rano pętelkę. Najlepiej wydane trzy złote w dziejach tego bloga. Ostatnia prosta i wycieczka na Świnicę stanie się przeszłością Świnica to trudny szczyt, ale ta opinia jest chyba powszechnie znana. Nie są to jakieś ekstremalne trudności techniczne, poza tym szlak obwieszony jest ułatwiającymi sprawę łańcuchami, ale nie poleciałbym go raczej na pierwszy kontakt z Tatrami Wysokimi. Dlaczego nie? Bo nic o tobie nie wiem. Nie wiem, jak reagujesz na ekspozycję, czy nie przeraża cię taki skalny teren, no i czy kondycyjnie dasz radę, bo z Kuźnic to kawał drogi. To ostatnie da się pominąć, bo na Kasprowy można się dostać kolejką, a stamtąd droga na szczyt nie jest już tak odległa. No, a jeżeli ty sam nie jesteś pewien czy się w takim terenie odnajdziesz, to nie ma przecież żadnego wstydu w zdobywaniu doświadczenia na innych, trochę łatwiejszych szlakach. Ciągle za to pięknych pod względem widokowym. Za takie z pewnością można uznać wejście na Kozi Wierch z Doliny Pięciu Stawów, czy zielony szlak na Zadni Granat. Szpiglasowy Wierch od „Piątki” natomiast pozwala zapoznać się z ułatwieniami w postaci łańcuchów. Tak jak wspomniałem wcześniej, każdy odbiera trudności nieco inaczej. Może niektórych to zdziwi, ale zdecydowanie przyjemniej pokonywało mi się przeszkody poprzedniego dnia, w drodze na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. I nie mówię, że jest tam łatwiej – było mi wygodniej. Zdecydowanie przyjemniej też wędrowało mi się na Kościelec, a przecież niektórzy to właśnie ten szczyt uważają za trudniejszy od Świnicy. Jak widać, odbieranie trudności jest bardzo subiektywne, więc warto najpierw poznać trochę samego siebie. Sztuczne ułatwienia pomagają pokonać przeszkody, ale nie powinniśmy chyba całkowicie na nich polegać. Mają być pomocą, a nie całkowitym zastąpieniem uwagi. Inaczej skończycie jak ja, chcąc dotknąć każdego z nich. Pod względem technicznym, pokonywane przeszkody nie należą do jakichś wybitnie trudnych. No, ta ostatnia ścianka sprawiła mi sporo kłopotów, ale ona też jest ubezpieczona. Główne zagrożenia to ekspozycja, bo szlak biegnie długo w bliskim otoczeniu stromego zbocza, no i samo podłoże. Często pokonuje się płyty, które wydeptane przez innych i po opadach deszczu, mogą stanowić naprawdę śmiertelne zagrożenie. Jeżeli doda się do tego bardzo duży ruch turystyczny, to jestem w stanie sobie wyobrazić, że „mijanki” na szlaku nie należą do najprzyjemniejszych. No i do tego dochodzi przede wszystkim to, co siedzi w głowie, bo trasa wiedzie w prawdziwie górskim otoczeniu. Odporność na „przepaściste” przejścia i brak lęku wysokości na pewno ułatwią sprawę. Dlatego w mojej ocenie, nie jest to szczyt, który powinieneś wybrać na pierwszą wycieczkę w Tatrach Wysokich. Jeżeli jednak jesteś zdecydowany, to ruszaj śmiało. To naprawdę ciekawy i gwarantujący spore emocje szlak. W powyższym wariancie, to jakieś 18 km marszu i niemal 1600 m przewyższeń. Nie jest to mało, a mapy wskazują, że trzeba zarezerwować sobie prawie 10 godzin wolnego czasu. Możecie zajrzeć też do galerii, gdzie znajdziecie znacznie więcej zdjęć z tej wędrówki. Wycieczka na Świnicę jest wymagająca pod względem pokonywanych trudności, ale też wymaga niezłego przygotowania kondycyjnego. Zerknijcie więc, czy to coś dla was. Jeżeli chcecie być zawsze na bieżąco i otrzymywać maile o kolejnych wpisach, zostawcie swój adres e-mail. Gdybyście natomiast nie wiedzieli co robić z nadmiarem gotówki, to zerknijcie na nasz profil w portalu Patronite. Można zgarnąć fajne zdjęcia. Pozdrawiamy! Świnica 2301 m wierzchołek taternicki 2291 m Zimowe wejście na Świnicę NIE JEST WYCIECZKĄ TURYSTYCZNĄ. Musimy być odpowiednio przygotowani, zarówno pod względem wyszkolenia, jak i sprzętu. Wchodzimy na niższy, tzw. taternicki wierzchołek, na który nie jest poprowadzony szlak turystyczny. Konieczna jest wiedza i doświadczenie w zakresie zimowego poruszania się w terenie wysokogórskim. Wyprawa daje przedsmak tego, czego możemy doświadczyć zimą w najwyższych partiach Tatr. Jest piękna widokowo i stosunkowo krótka. Często wykorzystywana do nauki zimowej turystyki wysokogórskiej. Kraj: Polska Rejon: Tatry Punkt wyjścia (powrotu): Zakopane, Kuźnice lub schronisko Murowaniec na Hali Gąsienicowej Czas: 1 dzień Pora roku: zima Trudności: miejsca o dużym stopniu nachylenia, zalodzenia, miejscami ekspozycja Suma wzniesień: z Murowańca 880 m / z Kasprowego Wierchu ok. 480 m Długość trasy: z Murowańca ok. 9,2 km / z Kasprowego Wierchu ok. 6 km Czas wyprawy zimą (sam przemarsz przy dobrych warunkach – góra dół ): z Murowańca ok. 7:30 h / z Kasprowego Wierchu ok. 5 h (w gorszych warunkach czas przejścia może być znacznie dłuższy – przy złych warunkach w ogóle nie należy wychodzić). Opis trasy: Z Murowańca przez Zawrat na Świnicę Zobacz dodatkowe informacje: Mapa online: Tatry Polskie DOJAZD EKWIPUNEK POGODA UBEZPIECZENIA online NOCLEGI online Więcej praktycznych informacji – w panelu bocznym (PC) lub na dole strony (mobile). Mapa Tatr online: Tatry Polskie NOCLEGI: Zakopane i okolice Komplet szczegółowych informacji o wyprawie: trasa, dojazd, ciekawostki i inne dostępny jest na panelu bocznym (po prawej stronie). Poniżej mapa turystyczna Wydawnictwa Compass – rejon Świnicy Uwaga: Wchodząc na Świnicę poruszamy się częściowo po słowackiej stronie granicy (możliwość osunięcia się również na stronę słowacką), w związku z czym koniecznie należy być odpowiednio ubezpieczonym [czytaj Ubezpieczenia]. Uwaga: Wyprawę należy bezwzględnie przygotować i przeprowadzić zgodnie z zasadami bezpieczeństwa [czytaj Bezpieczeństwo]. Szczególnie dotyczy to warunków lawinowych i pogodowych [czytaj Pogoda]. Opis zimowej trasy na Świnicę Naszą wyprawę możemy rozpocząć w Kuźnicach lub w Murowańcu na Hali Gąsienicowej. Musimy pamiętać, że idąc zimą mamy do dyspozycji o wiele krótszy dzień, a czas potrzebny na pokonanie trasy może być, w zależności od warunków, znacznie dłuższy niż latem. Wyjście z Murowańca wiąże się z koniecznością noclegu w schronisku, czyli trzeba mieć do dyspozycji więcej wolnego czasu. Z Kuźnic można skorzystać z kolejki na Kasprowy Wierch, co jest rozwiązaniem bardzo komfortowym, umożliwiającym spokojne „zmieszczenie” całej wyprawy w jednym dniu. Z Murowańca kierujemy się drogą na Kasprowy Wierch (żółty szlak), a następnie przy dolnej stacji wyciągu na Kasprowy Wierch odbijamy w lewo (zielony szlak) na Przełęcz Liliowe. Możemy iść lub (jeżeli droga jest nieprzetarta) wyjechać na Kasprowy. Z Kuźnic wyjeżdżamy kolejką PKL na szczyt Kasprowego Wierchu, skąd kierujemy się na grań i czerwonym szlakiem przez Beskid (2012 m) docieramy na Przełęcz Liliowe (1952 m). Jakość poruszania się zależy przede wszystkim od warunków śniegowych i pogody. Jak widać na kolejnych zdjęciach można trafić na bezchmurną pogodę, ale bardzo silny wiatr i duże oblodzenie (coś za coś). Szybko, żeby uciec od szalejącego na grani wiatru, przechodzimy przez Pośrednią Turnię na Świnicką Przełęcz (2050 m) i podchodzimy lekkim trawersem na wschodnią ścianę Świnicy opadającą do Doliny Walentkowej (Słowacja). Wiążemy się liną i ruszamy do góry prawą stroną grani, kierując się na tzw. taternicki szczyt Świnicy (2291 m) [opis Świnicy w dziale Ciekawostki]. Przed samym szczytem wchodzimy na grań, skąd już tylko kilkadziesiąt metrów do celu. Od drugiego, wyższego wierzchołka Świnicy dzieli nas Świnicka Szczerbina Niżnia (2278 m), poniżej której ma swój początek Żleb Blatona. Wspaniała panorama Tatr, szczególnie majestatycznie prezentuje się Krywań i Mur Hrubego. W kierunku zachodnim na pierwszym planie Dolina Cicha (słow. Tichá dolina), a wokół niej widoczne prawie wszystkie szczyty Tatr Zachodnich. Widok na wschód trochę przesłania wyższy szczyt Świnicy, ale i tak widoczne są Tatry Wysokie z górującym Lodowym, a bliżej nas otoczenie Czarnego Stawu Gąsienicowego: Kozi Wierch, Granaty, Żółta Turnia i Kościelec. Na północ całe Podhale i Gorce, a dalej na zachód wyraźne kopuły Babiej Góry i Policy. Schodzimy tą samą drogą uważając na raki, których zęby lubią niebezpiecznie zahaczyć o sprzęt lub łydkę. Od Świnickiej Przełęczy trzeba trochę przyspieszyć, żeby zdążyć na ostatnią kolejkę do Kuźnic lub przed zmrokiem do Murowańca. Piękna wyprawa często wykorzystywana jest do nauki bezpiecznego poruszania się zimą w terenie wysokogórskim. pieszy czerwony Jest to dłuższy wariant zdobycia Trzydniowiańskiego Wierchu. Trasa prosta z pięknymi widokami, przez pierwszą godzinę pokrywa się ze Szlakiem Papieskim upamiętniającym wędrówkę Jana Pawła II w trakcie pielgrzymki do Polski w 1983 roku. O trasie: Szlak rozpoczyna się przy schronisku PTTK na Polanie Chochołowskiej, podąża kilkaset metrów w dół polany, skręca w prawo przekraczając Chochołowski Potoki i biegnie wzdłuż niego. Gdy Dolina Chochołowska rozwidla się na Dolinę Wyżnią Chochołowską i Dolinę Jarząbczą odbijamy w tą drugą. Idąc wzdłuż Jarząbczego Potoku płaskim terenem, przechodzimy przez Wyżnią Jarząbczą Polanę i docieramy do Jarząbczych Szałasisk. Ten odcinek serwuje nam piękne widoki doliny i wzniesienia Jarząbczego Wierchu (2137 m W dalszej części szlak przekracza Jarząbczy Potok i trasa zwiększa nachylenie gdy zakosem wchodzimy na górę polany i wkraczamy do lasu. U jego schyłku przzecinamy potok Szeroki Żleb i docieramy do Wielkiego Przysłopu. Idąc dalej wkraczamy w piętro kosodrzewiny. Zataczamy zakole po zboczu przechodząc w poprzek kilku żlebów, by dotrzeć na grzędę Pośredniej Kopy. Na koniec niedługie ale strome podejście po zboczu z widokami na Wołowiec. Ostatnie metry wiodą nieco łagodniejszym podejściem. Całkowity czas przejścia zajmuje ok. 2h 20 min. Ze swym rozległym, trawiastym wierzchołkiem Trzydniowiański Wierch (1758 m stanowi świetny punkt wypoczynkowy oraz widokowy, z którego można podziwiać Kominiarski Wierch, grzbiet Ornaku, Starobociański, Kończysty i Jarząbczy Wierch, Łopatę, Rohacz Ostry, Wołowiec, Osobitą i Bobrowiec. pieszy czerwony Punktacja GOT PTTK: grupa górska T02, T01; Kasprowy Wierch – Świnica / 9 pkt.; Świnica – Kasprowy Wierch / 5 pkt. OPIS TRASY: Trasa rozpoczyna się na szczycieKasprowego Wierchu (1986,7 Na szczyt można dotrzeć z Kuźnic pieszo szlakiem zielonym lub skorzystać z kolejki linowej. Wchodząc na szlak czerwony skręcamy w lewo i podążamy granią Tatr Zachodnich. Mijamy Przełęcz Suchą (1949,5 i rozległym traktem zdobywamy Beskid (2012,3 który z powodu położenia niedaleko Kasprowego Wrch., jest licznie odwiedzany przez turystów korzystających z kolejki linowej. Ze szczytu rozciąga się widok na Dolinę Gąsienicową i słowacką Cichą Dolinę. Dalej zakosami schodzimy do Przełęczy Liliowe ( 1951,8 która oddziela Główną Grań Tatr na Tatry Zachodnie (koniec) i Wysokie (początek). Nazwa przełęczy prawdopodobnie pochodzi od kwitnącej w tym miejscu na wiosnę pierwiosnki maleńkiej o fioletowych płatkach. Pierwsze większe podejście prowadzi przez Skrajną Turnię (2096 a dalej trawersuje od strony południowej Pośrednią Turnię (212,8 Z jej szczytu, po stronie północnej, ku Dolinie Gąsienicowej opada blisko 300. metrowe, granitowe urwisko. Następnie szlak dość stromo opada do Świnickiej Przełęczy (2050,6 rozpoczyna się ostre podejście (ułatwienia w postaci łańcuchów) na kulminację Świnicy (2301,2 Z przełęczy prezentuje się ona bardzo okazale, przypominając granitową piramidę z niemal pionowymi ścianami. Po zdobyciu szczytu (skalista przestrzeń mierząca kilkanaście metrów kwadratowych) możemy obserwować dookólną panoramę na Zakopane z Gubałówką, Tatry Zachodnie, Tatry Wysokie oraz stronę słowacką. Podczas burz na szczycie dochodzi do częstych wyładowań atmosferycznych, dlatego nie należy tam przebywać podczas załamania pogody. Przez Świnicę przechodzi granica Polsko - Słowacka. Szlak czerwony biegnie dalej w kierunku Przełęczy Zawrat (2158,5 gdzie rozpoczyna się Orla Perć - najtrudniejszy szlak polskich Tatr.

wejscie na swinice od kasprowego wierchu