15 kwietnia 1912 roku o godzinie 2.20 Titanic zatonął, a ponad 1500 osób zginęło. Jedynie 710 (lub 730) osób zostało uratowanych . koło godziny 4:00 przypłynęła Carpathia . Równocześnie świadkiem tragedii był znajdujący się kilkadziesiąt mil dalej statek SS Californian . 12 i 13 kwietnia 1912: Titanic jest na morzu, kontynuując swoją podróż, gdy pasażerowie cieszą się przyjemnościami luksusowego statku. 14 kwietnia 1912 (21:20): kapitan Titanica, Edward Smith, udaje się na spoczynek do swojego pokoju. 14 kwietnia 1912 (21:40) : Ostatnie z siedmiu ostrzeżeń o górach lodowych jest odbierane w pokoju 15 kwietnia 2017, 16:50. Choć od zatonięcia "niezatapialnego" Titanica minęło już 105 lat, chętnych, by zobaczyć wrak luksusowego statku, nie brakuje. Ogromne zainteresowanie chce wykorzystać jedna z firm organizujących luksusowe podróże. Latem przyszłego roku będzie można zobaczyć Titanica, który spoczywa na dnie Oceanu Wina z Europy Zachodniej, z Francji, Włoch itp. były dostępne tylko w specjalnych sklepach (Baltona, PEWEX), gdzie płacono dolarami. Sklepy z zagranicznymi towarami za dolary były pełne klientów. Polacy mieli dolary m.in. od krewnych z zagranicy. Kwitł również nielegalny rynek wymiany walut, gdzie kupowano dolary za złotówki. ,,J eszcze bardziej zadziwiający jest fakt, że w powieści Morgana Robertsona Zatonięcie Titana, która ukazała się w 1898 roku, wydar nonton film keluarga cemara 2 full movie lk21. czwartek, 22 marca 2018 r. Twoja przeglądarka nie obsługuje elemetów audio. W nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof morskich w historii. To właśnie wtedy zatonął “Titanic”. Ale czy to na pewno był on? Co przyczyniło się do tragedii? Może klątwa tajemniczej mumii? Na te i inne pytania stara się odpowiedzieć otwarta w Krakowie wystawa „Titanic - prawdziwa historia”. Fot. materiały prasowe JVS Group „Titanic” jest na ustach całego świata. Najwspanialszy, niezatapialny. Jednak czy na pewno? Szybko okazuje się, że niestety nie. Do dziś trudno w to uwierzyć, dlatego wciąż szukamy wyjaśnień. Nie zawsze naturalnych. Cóż mogło spowodować zatonięcie niezatapialnego statku? Według niektórych... klątwa egipskiej mumii. Jedna z plotek twierdzi, że „Titanicem” transportowana jest mumia, należąca do kapłanki Amon-Ra i to ona winna jest całemu nieszczęściu. Nie każdy wierzy w zjawiska nadprzyrodzone. Dlatego powstaje wiele teorii o motywacjach czysto ludzkich, takich jak chęć zysku. To ona kieruje właścicielami White Star Line, kiedy pozwalają na wypłynięcie z portu statku, który nie jest gotowy. Dzięki katastrofie linie mogą liczyć na ogromne odszkodowanie. Na pieniądze liczy także rodzina Rotshildów, zwolenników powstania Banku Rezerw Federalnych. Niestety przeciwników inwestycji jest wielu - znany biznesman Guggenhaim, bogaty hotelarz Astor, przedsiębiorca Strauss. Oni wszyscy płyną „Titanicem”, co jest bardzo na rękę Rotshildom. Wielu wierzy, że postawili oni swoje interesy ponad życie wielu niewinnych pasażerów. Poza ludzkim czynnikiem wymieniane są również przyczyny techniczne. Według jednej z teorii „Titanic” nigdy nie zatonął! Jego miejsce zajmuje siostrzany statek „Olympic”, ponieważ „Titanic” nie zostaje ukończony na czas. Części przeznaczone na budowę „Titanica” oddano na remont „Olympica”po niefortunnym zderzeniu z HMS „Hawke”. Burta statku jest naruszona, przez co uderzenie w górę lodową okazuje się tragiczne w skutkach. Koniec XIX i początek XX wieku to okres intensywnych prac nad okrętami podwodnymi. Wiele wojskowych projektów jest tajnych, dokumenty do dziś nie są ujawnione. Jedna z teorii opiera się właśnie na tym fakcie. Według nich „Titanic” nie wpływa na górę lodową, ale zderza się z niezidentyfikowanym obiektem podwodnym. Czyżby katastrofa miała szansę doprowadzić do przedwczesnego wybuchu I wojny światowej? Podobnych teorii i zagadek jest wiele. Odpowiedź na wiele z nich można znaleźć na wystawie „Titanic - prawdziwa historia”. Przedstawiono tam całą historię firmy White Star Line oraz opowieści o podróżnych, Guggenhaimie, Astorze i innych. Wystawa otwarta jest codziennie w budynku hotelu Forum w Krakowie, przy ul. Konopnickiej 28. Więcej informacji o wystawie: oraz pokaż metkę Osoba publikująca: TOMASZ RÓG Podmiot publikujący: Biuro Prasowe Data publikacji: 2018-03-22 Data aktualizacji: 2018-03-22 Spośród ponad siedmiuset ocalałych pasażerów Titanica, większość stała się popularna po katastrofie. Dziennikarze pragnęli ich relacji z przebiegu wydarzeń na wyłączność, ich wspomnienia były na wagę złota, a do ich życiorysów, nieistotne czego dokonali później, przylgnęły łatki „tych, którzy przeżyli katastrofę niezatapialnego statku”. Tragedię przeżyli również ci, którzy już byli w trakcie rejsu odnoszącymi sukcesy gwiazdami lub bogatymi celebrytami, rozpalającymi wyobraźnię gorzej urodzonych. 1. Joseph Bruce Ismay Joseph Bruce Ismay był dyrektorem linii żeglugowej White Star Line. Pomagał podczas ewakuacji kobiet i dzieci, a potem sam zajął miejsce w szalupie ratunkowej i w przeciwieństwie do kapitana Edwarda Smitha oraz Thomasa Andrewsa, który skonstruował Titanica, przeżył. Musiał później wiele razy żałować, że nie poszedł na dno ze swoim statkiem. Opinia publiczna nie darowała mu, że myślał o sobie, mimo że komisja prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy ustaliła, że ratował swoje życie, kiedy wokół nie było już nikogo, komu mógłby pomóc. Natychmiast ustąpił ze stanowiska dyrektora i do śmierci w 1937 roku wyrzucał za drzwi każdego, kto wspomniał przy nim o Titanicu. 2. Margaret „Maggie” Brown Margaret „Maggie” Brown o przydomku Niezatapialna Molly była tak znaną postacią na pokładzie Titanica, że została nawet uwieczniona w najsłynniejszym filmie o katastrofie. Pochodziła z rodziny irlandzkich emigrantów, ale wyszła za bogatego Amerykanina i zrobiła karierę w Stanach Zjednoczonych jako feministka i działaczka na rzecz praw kobiet w Kolorado. Była z córką w trakcie podróży po Egipcie i Europie, kiedy dowiedziała się o poważnej chorobie syna i postanowiła natychmiast wracać do Ameryki. Podczas akcji ratunkowej brała czynny udział w umieszczaniu ludzi w szalupach, a świadkowie zapamiętali, że powstrzymała wodowanie jednej z nich, oświadczając, że zmieści się w niej więcej ludzi. Na pokładzie statku Carpathia, który uratował rozbitków, Margaret Brown została przewodniczącą Komitetu Rozbitków, a zanim dotarli do Nowego Jorku, udało jej się uzbierać ponad dziesięć tysięcy dolarów dla najbiedniejszych pasażerów Titanica. W związku z tym, że kobietom nie wolno było zeznawać w sprawie katastrofy, spisała swoje wspomnienia i opublikowała je w prasie. 3. Madeleine Astor Madeleine Astor była drugą żoną najbogatszego pasażera na pokładzie Titanica, Jana Jakuba Astora IV. Ich małżeństwo było skandalem, nie tylko ze względu na dużą różnicę wieku, ale też ze względu na głośny rozwód Astora z pierwszą żoną. Madeleine i jej mąż byli śledzeni przez dziennikarzy i fotografów, a podróż poślubna do Egiptu i Europy miała być dla nich chwilą wytchnienia od atmosfery sensacji wokół nich. Kiedy wsiadała we Francji na pokład Titanica, była w piątym miesiącu ciąży. Usłyszawszy, że statek zderzył się z górą lodową, przyjęła to spokojnie, a pasażerka trzeciej klasy wspominała, że Madeleine Astor pożyczyła jej synowi szal z futra, żeby się nie przeziębił. Kiedy panika ogarnęła wszystkich bez wyjątku, Jan Jakub Astor usiłował ratować się z żoną, powołując się na jej stan, ale mu odmówiono. Dzieci i kobiety miały pierwszeństwo. Milioner nie zdołał się uratować, a Madeleine Astor wróciła do Nowego Jorku, gdzie w sierpniu tego samego roku urodziła syna Jana Jakuba Astora IV. 4. Karl Olof Jansson Karl Olof Jansson był członkiem szwedzkiego stowarzyszenia Partii Pracy. Jego brat wyjechał ze Szwecji do Stanów Zjednoczonych na początku dwudziestego wieku, a później nakłonił go, by do niego dołączył. Karl Olof Jansson kupił bilety w Kopenhadze i postanowił dostać się do Ameryki, płynąc na pokładzie Titanica z Anglii. Kiedy doszło do kolizji, Jansson wybiegł ze swojej kabiny, żeby zorientować się, co się stało. Wytłumaczono mu, że statek zderzył się z górą lodową, ale nie mógł w to uwierzyć, bo nic na to nie wskazywało. Na wszelki wypadek postanowił jednak wrócić do swojej kabiny, by cieplej się ubrać. Kiedy do niej wszedł, zauważył, że zbiera się w niej coraz więcej wody. Udało mu się uratować, choć ze smutkiem przyznawał potem, że nie myślał o nikim, tylko o sobie, i że był uczestnikiem zażartej walki o przetrwanie, co nie było dla niego powodem do dumy. 5. Lucy Christiana, Lady Duff-Gordon Lucy Christiana, Lady Duff-Gordon była jedną z najpopularniejszych projektantek mody w Anglii. Dzięki niej popularne stały się nowe gorsety dla kobiet, które pozwalały im na większą swobodę ruchów. Lady Duff-Gordon była również prekursorką współczesnych pokazów mody. Projektantka płynęła do Stanów Zjednoczonych w celach służbowych, a podczas ewakuacji trafiła do pierwszej szalupy. Jej uwaga skierowana do sekretarki, że ta straciła w katastrofie swoją piękną koszulę nocną rozgniewała mężczyznę, który stracił wtedy wszystko. Wówczas mąż Lucy Christiny zaproponował kilku mężczyznom w szalupie równowartość dzisiejszych pięciuset dolarów na odkupienie straconych rzeczy. Fakt, że w szalupie byli mężczyźni, a nie same kobiety i dzieci, a także beztroska postawa projektantki, ściągnęły na parę falę krytyki. Później utrzymywała, że ze względu na chorobę morską nie zapamiętała żadnej wymiany zdań ani okoliczności ewakuacji. Trzy lata później uniknęła kolejnej morskiej katastrofy, kiedy ze względu na zły stan zdrowia odwołała swoją podróż Lusitanią, która została storpedowana przez niemiecką łódź podwodną. 6. Violet Jessop Violet Jessop urodziła się pod koniec dziewiętnastego wieku w irlandzkiej rodzinie w Argentynie. Jakiś czas później wszyscy przeprowadzili się do Anglii, a Violet została stewardessą na statku Orinoco. Wkrótce miała zasłynąć jako osoba, która przeżyła katastrofy wszystkich trzech statków z grupy Olympic. W 1910 roku pracowała na pokładzie statku Olympic, kiedy ten zderzył się z krążownikiem. Szkody nie były jednak wielkie, a Olympic po dwóch latach wrócił na szerokie wody. Kiedy trafiła na pokład Titanica miała dwadzieścia cztery lata i w noc tragedii rozkazano jej pomagać ludziom, którzy nie rozumieli instrukcji dotyczących ewakuacji. Violet wspominała później jak trafiła do szalupy z czyimś dzieckiem i obserwowała z daleka, jak statek pęka na pół i tonie. Na pokładzie Carpathii odnalazła ją zszokowana matka dziecka, która bez słowa wyrwała je z rąk Violet i uciekła. Podczas pierwszej wojny światowej Britannic został przekształcony w statek szpitalny, a 21 listopada 1916 roku wpłynął na minę. Podczas akcji ratunkowej sanitariuszka, Violet Jessop, doznała pęknięcia czaszki, ale pomogli jej inni rozbitkowie. Po wojnie nadal pracowała jako stewardessa i sanitariuszka na statkach linii White Star Line. 7. Charles Herbert Lightoller Charles Herbert Lightoller był drugim oficerem na pokładzie Titanica. W 1888 roku rozpoczął pracę na morzu jako praktykant, a siedem lat później zrezygnował z żaglowców na rzecz statków parowych. Kiedy ewakuowano Titanica dbał o to, by ratować przede wszystkim kobiety i dzieci. Był najstarszym członkiem załogi, który przeżył dryfując na przewróconej szalupie. 8. Frederick Fleet Frederick Fleet wychowywał się w sierocińcach i rodzinach zastępczych. Miał dwanaście lat, kiedy rozpoczął pracę na morzu, a po zdobyciu odpowiednich kwalifikacji przez cztery lata pracował jako obserwator na pokładzie Olympica. Kiedy zameldował się na pokładzie Titanica, miał dwadzieścia pięć lat. To on oraz Reginald Lee pełnili służbę w bocianim gnieździe i pierwsi zauważyli, że Titanic płynie na górę lodową. Został przydzielony do obsługi szalupy ratunkowej i dlatego przeżył. Jego współpracownik, Reginald Lee, zmarł rok po katastrofie wskutek zapalenia płuc, którego nabawił się podczas ewakuacji. Frederick Fleet pracował później na Olympicu, ale jako pracownik załogi zatopionego Titanica, cieszył się złą sławą i zaczął pracować dla innej linii żeglugowej. W latach sześćdziesiątych popełnił samobójstwo po śmierci swojej żony. 9. Harold Sydney Bride Harold Sydney Bride był młodszym radiooficerem na Titanicu. Do jego obowiązków należało wysyłanie depeszy pasażerów, a także odbieranie ostrzeżeń od innych statków. Jego propozycją było, aby po kolizji wysyłać w eter nowy kod SOS, co uczyniono po raz drugi w historii. Został zwolniony z obowiązków chwilę przed zatonięciem statku i pomagał przy opuszczaniu szalupy, która przewróciła się do góry dnem. Stała się jednak ratunkiem dla piętnastu osób, w tym dla Harolda Bride’a, który doczekał na niej pomocy. 10. Joseph Groves Boxhall Joseph Groves Boxhall był czwartym oficerem Titanica. Pochodził z rodziny o marynarskiej tradycji i nie wyobrażał sobie innego życia. Do zderzenia z górą lodową doszło, kiedy Boxhall przygotowywał sobie herbatę. Natychmiast poproszono go o oszacowanie strat, ale na początku żadnych nie zauważył. Dopiero po chwili w środku pojawiła się woda. Podczas śledztwa jego zeznania wywołały lawinę domysłów, ponieważ przyznał, że widział duży statek, który nie pomógł rozbitkom, mimo że był blisko. Zgodnie z jego wolą, po śmierci, rodzina wysypała jego prochy do oceanu w miejscu, gdzie zatonął Titanic.­­ Karl Beutel / Teufelbeutel / Wikipedia 73 lata po tym, jak zatonął na dnie północnego Atlantyku, wspólna ekspedycja lokalizuje wrak RMS Titanic. Na czele ekspedycji stanął amerykański Robert D. Ballard, który użył eksperymentalnego, bezzałogowego statku podwodnego opracowanego przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych do poszukiwania liniowca. Argo podróżował tuż nad dnem oceanu, wysyłając zdjęcia na statek badawczy Knorr. Wczesnym rankiem 1 września Argo badało gruz na dnie oceanu, kiedy nagle przeszedł przez jeden z potężnych kotłów Titanica. Wrak został następnie zbadany przez załogowe i bezzałogowe statki podwodne, które rzuciły nowe światło na szczegóły jego zatonięcia w 1912 roku. Z łącznej liczby 2228 pasażerów i załogi tylko 705 osób przeżyło zatonięcie Titanica, z których 3 zginęło po uratowaniu przez statek RMS Carpathia. (Liczby te są przybliżone. Żadna lista pasażerów Titanic nie jest znana jako całkowicie dokładna.) Setki osób zginęły w zamarzniętych wodach, żadna z półpustych łodzi ratunkowych nie próbowała ratować nikogo z wody. Większość ocalałych pochodziła z pasażerów I klasy, przy czym 3 klasa miała najgorszy wskaźnik przeżycia. Kapitan Edward John Smith utonął ze swoim statkiem i został pochłonięty przez Atlantyk. Millvina Dean, ostatnia ocalała z katastrofy Titanica, zmarła w 2009 roku. Miała zaledwie dwa miesiące, gdy statek zatonął. Mary Eliza Compton była najstarszą osobą, która uciekła ze statku. Miała wówczas 64 lata, a jej syn zginął na Titanicu. Titanic zatonął o 2:20 o poranku. Na pokładzie było wystarczająco dużo łodzi ratunkowych dla zaledwie połowy pasażerów i załogi. Ludzi na pokładzie: 2228 337 Klasa pierwsza285 Klasa druga721 Klasa trzecia885 Załoga Istnieje sporo opinii na temat liczby osób, które przeżyły katastrofę. Najczęstsze szacunki mówią o 701 do 713 osób. 1 Klasa na pokładzie 1 Klasa ocaleni 2 Klasa na pokładzie 2 Klasa ocaleni 3 Klasa na pokładzie 3 Klasa ocaleni Mężczyźni 175 57 168 14 462 75 Kobiety 144 140 93 80 165 76 Dzieci 6 5 24 24 79 27 W sumie 325 202 285 118 706 178 Gdzie znajduje się wrak Titanica? Wrak liniowca leży na północnym Oceanie Atlantyckim na głębokości około 3,84 km pod wodą. Przybliżona odległość (600 km), w jakiej znajduje się wrak Titanica na południowy wschód od wybrzeża Nowej Fundlandii w Kanadzie. 41°43,57″ N 49°56,49″ W – współrzędne, na których leży dziób. 41°43’35” N 49°56’54” W – współrzędne, na których leży rufa. Wrak został on odkryty po raz pierwszy w 1985 roku przez odkrywcę Roberta Ballarda i oceanografa Jean-Louisa Michela. Zatopiony statek odwiedzili również reżyser James Cameron i nurek Paul-Henry Nargeolet, którzy obszernie udokumentowali pozostałości po statku. Czytaj dalej: ciekawostki o Titanicu - (liczba ocen: 16) Zapewne widzieliście państwo wspaniały – nagrodzony 11 Oscarami! – film „Titanic” Jamesa Camerona z 1997 r., dlatego o przebiegu samej tragedii pisał nie będę, bo wszyscy wszystko wiedzą. Zresztą z powodu rocznicy było pewnie sporo artykułów opisujących zarówno sam statek (niesłychanie luksusowy), jak i dramatyczną noc jego zatonięcia, gdy zginęło ponad 1,5 tysiąca ludzi. O tym łatwo przeczytać. Natomiast ja, korzystając z tej rocznicy, chciałbym napisać o „Titanicu” i jego katastrofie z punktu widzenia techniki – jestem wszak inżynierem (chociaż nie okrętowym). Pomysł na pokonanie konkurencji Koncepcja budowy trzech ogromnych i superluksusowych statków do kursowania pomiędzy Europą i Ameryką powstała w 1907 r. Linie żeglugowe White Star Lines musiały się wtedy pogodzić z faktem, że „Błękitną Wstęgę Atlantyku” (nagrodę za najszybsze przepłynięcie z Europy do Ameryki) zdobył parowiec „Mauretania” należący do floty Cunarda, a linie White Star, aspirujące do tego, żeby dzierżyć priorytet przy przewozach pasażerskich między Europą i Ameryką, nie miały wówczas szans na zbudowanie szybszego statku. W związku z tym podczas spotkania towarzyskiego dyrektora linii White Star, Bruce’a Ismaya, i prezesa rady nadzorczej stoczni Harland & Wolff, Williama Pirrie, wymyślono, żeby zbudować statki wprawdzie nie szybsze od zwycięskiej „Mauretanii” i jej bliźniaczki „Lusitanii”, ale większe. Postanowiono od razu zbudować trzy takie same wielkie liniowce. Przyjęto, że każdy taki nowy statek będzie o sto stóp dłuższy od konkurentów i bardziej komfortowy. Budowę powierzono oczywiście stoczni Harland & Wolff. Głównym konstruktorem został Thomas A. Andrews. „Titanic” mógł zabrać na pokład 2435 pasażerów, ale zabrał tylko 1324. Gdyby miał pełne obłożenie, liczba ofiar byłaby jeszcze większa. „Titanic” był drugim z serii owych ogromnych luksusowych transatlantyków. Wcześniej zbudowano bliźniaczy statek o nazwie „Olympic”, a jako następny był budowany „Gigantic” (jego nazwę zmieniono na „Britannic”). „Olympic” został zwodowany 20 października 1910 r. i był reklamowany jako największy statek świata. Istotnie miał 269 m długości i żaden inny statek mu nie dorównywał. Ale pół roku później (31 maja 1911 r.) zwodowano „Titanica”, który miał wprawdzie taką samą długość, ale nieznacznie większą wyporność, co pozwoliło liniom White Star ponownie robić wrzawę medialną, że oto znowu pojawia się „największy statek świata”. Czysty chwyt reklamowy! Feralny rejs „Titanica” Jak wiadomo, statek wyruszył z Southampton w samo południe 10 kwietnia 1912 r. i najpierw popłynął do Cherbourga we Francji, żeby zabrać 150 pasażerów ze statku „Nomadica”, który nie mógł płynąć przez ocean, ponieważ w Anglii był strajk górników i brakowało węgla. Z tych samych powodów miejsce na „Titanicu” otrzymało też wielu pasażerów innych statków unieruchomionych w Anglii. Cieszyli się, że popłyną na tym wspaniałym liniowcu – nie wiedząc, że popłyną po śmierć... „Titanic” mógł zabrać na pokład 2435 pasażerów, ale zabrał tylko 1324. Gdyby miał pełne obłożenie, liczba ofiar byłaby jeszcze większa. Ale podczas katastrofy zginęła większość członków załogi, która liczyła dokładnie 892 osoby, stąd łączna liczba ofiar to około 1,5 tys. Warto odnotować małą ciekawostkę wskazującą na to, że przeczuć lepiej nie lekceważyć. Otóż podczas wypływania z portu Southampton miał miejsce mały wypadek. Pod wpływem gwałtownego strumienia wody poruszonej ogromnymi śrubami „Titanica” urwał się z cum statek „New York” i omal nie doszło do zderzenia. Nic złego się nie stało, ale wypłynięcie „Titanica” opóźniło się o godzinę. Kilku pasażerów uznało to za zły znak i zdecydowało się opuścić statek podczas ostatniego postoju w Europie w porcie Queenstown w Irlandii. Zapewne w ten sposób uratowali życie... Uwarunkowania katastrofy O tym, dlaczego za późno zobaczono górę lodową, z którą statek się zderzył, napisano całe tomy. O tym, jak źle ewakuowano pasażerów, też łatwo przeczytać. Że szalup było za mało – to też wiadomo. Stocznia chciała umieścić na statku (zgodnie z projektem) 48 szalup. Mogłyby uratować 2886 osób. Ale dyrektor White Star Lines, wspomniany wyżej Bruce Ismay, zdecydowanie odmówił, twierdząc, że to niepotrzebny koszt i że tak duża liczba szalup brzydko wygląda. Alexander Carlisle, dyrektor stoczni, wspominał później, że o liczbie szalup dyskutowano zaledwie przez 15 minut, podczas gdy na temat dywanów w kabinach pierwszej klasy debatowano dwie godziny. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ Ostatecznie na statku zastosowano 16 szalup. O wiele za mało! W dodatku w czasie katastrofy w większości zabrały one o wiele mniej rozbitków, niż wynosiła ich pojemność. Szalupa nr 7, opuszczona jako pierwsza, zabrała zaledwie 28 osób, podczas gdy przeznaczona była dla 65 ludzi. Dokładnie tak samo było z szalupą nr 6. Ostatnie opuszczone szalupy, oznaczone A i B, każda o pojemności 47 osób, zabrały tylko po 12 rozbitków. Haniebną rzeczą w tej katastrofie był fakt, że blokowano dostęp do szalup pasażerom niższych klas, ratując przede wszystkim pasażerów pierwszej klasy. W efekcie spośród 329 pasażerów tej klasy zginęło 130. Też dużo, ale prawie dwie trzecie uratowano. Natomiast spośród 710 pasażerów trzeciej klasy zginęło aż 536 osób. Więcej niż trzy czwarte! Ale o tym wiedzą wszyscy. Natomiast o tym, że powód zatonięcia był ściśle związany z zastosowaną technologią budowy statku, mało kto wie. Spróbuję więc przybliżyć państwu te szczegóły, bo warto o tym ważnym wydarzeniu wiedzieć coś więcej niż to, co wiedzą wszyscy. Zły system wynagradzania pracowników Kadłub „Titanica” budowany był z płyt z miękkiej stali. Miały one w większości rozmiary 1,8 x 10,4 m i były łączone nitami, których użyto w sumie ponad 3 mln. Płyty te zdały egzamin. Wygięły się, gdy statek uderzył burtą o górę lodową, ale wytrzymały. Natomiast puściły nity, którymi te płyty były łączone, przez co w kadłubie powstał otwór. Wąska szczelina, a nie ogromna dziura, jak początkowo sądzono! Szczelina ta miała zaledwie 1 cm szerokości, ale aż 90 m długości. Bo na tak ogromnej długości puściły od uderzenia nity! Właśnie ta długość zadecydowała o tragedii, bo woda wdarła się aż do sześciu przedziałów wodoszczelnych. Przy zalaniu czterech przedziałów – dzięki posiadaniu pomiędzy przedziałami grodzi wodoszczelnych – „Titanic” pozostałby na powierzchni. Z tego powodu firma Stone & Lloyd, która wyprodukowała owe grodzie wodoszczelne, ogłaszała w prasie, że „Titanic” jest „niezatapialny”. Konstruktor statku, wspomniany wyżej Thomas A. Andrews, znał jednak prawdę. Gdy się dowiedział, że woda wdziera się do sześciu przedziałów, powiedział kapitanowi Smithowi, że statek zatonie. Dzięki temu w porę wysłano radiem sygnał SOS, który sprowadził statek „Carpathia” ratujący rozbitków, a akcję ewakuacji pasażerów rozpoczęto wcześniej. Niestety, sam Andrews zginął na tonącym statku. Ale czemu puściły nity? Otóż z powodu systemu wynagradzania pracowników stoczni zajmujących się nitowaniem. Każdy nit był wbijany w stoczni przez czterech robotników: podgrzewacza, który go rozżarzał, chwytacza, który go umieszczał w otworze wywierconym w obu łączonych płytach, trzymacza, który trzymał główkę nitu, i grzmociarza, który zakuwał nit po drugiej stronie. Byli oni opłacani w zależności od liczby wbitych nitów... spieszyli się więc, żeby więcej zarobić. Był także dodatkowy powód do takiego pośpiechu. Otóż właśnie w czasie budowy „Titanica” stocznia zaczęła wprowadzać innowację w postaci nitowania maszynowego. Nitownice hydrauliczne miały zastąpić robotników, pozbawiając ich definitywnie zarobku, dlatego chcieli oni wcześniej wbić ręcznie jak najwięcej nitów i zarobić jak najwięcej pieniędzy. Ręczne zakuwanie twardych nitów było bardzo czasochłonne. W celu skrócenia czasu zakuwania pojedynczego nitu kowale pracujący przy „Titanicu” zaczęli je wykonywać ze stali o większej zawartości węgla, którą uzyskiwali, dodając do czystej stali żużel. Takie nity były miększe, a więc łatwiejsze do zakuwania, w wyniku czego robotnicy więcej zarobili. Nikt jednak nie zastanawiał się przy tym, że nity ze stali o większej zawartości węgla stają się słabe i kruche w niskich temperaturach! Tymczasem przy zderzeniu z górą lodową woda morska miała bardzo niską temperaturę i dlatego nity puściły. Na całej długości! Gdyby nitowanie było prowadzone już za pomocą tych nowoczesnych (wdrażanych dopiero) maszyn hydraulicznych, statek by przetrwał, bo te mechaniczne nitownice wykorzystywały wyłącznie nity wykonane fabrycznie, gdzie zawartość węgla w stali była bardzo rygorystycznie sprawdzana. „Titanic” dopłynąłby do Nowego Jorku z niewielkim wgnieceniem na całkowicie szczelnym kadłubie i ze zdrowymi pasażerami, wspominającymi z rozbawieniem przygodę, jaka im się zdarzyła na morzu. Ale pracę wykonywali ludzie pracujący w systemie wynagradzania, który premiował wyłącznie ilość, a nie jakość. No i skończyło się tak, jak się skończyło... Losy bliźniaków Tragedia „Titanica” oczywiście odbiła się na losach bliźniaczych statków. „Olympica” wprawdzie przebudowano, zainstalowano więcej łodzi ratunkowych i dodano podwójne dno, ale szczęście mu nie sprzyjało. Uległ zderzeniu z brytyjskim krążownikiem HMS „Hawke”, a w 1934 r. w gęstej mgle staranował i zatopił amerykański latarniowiec „Nantucket”. Armatorzy mieli dość tych wypadków i w 1935 r. „Olympic” został przeznaczony na złom. Trzeciego „bliźniaka”, reklamowanego w trakcie budowy pod nazwą „Gigantic”, nazwano ostatecznie skromniej – „Britannic” – i zwodowano 26 lutego 1914 r. Ale nigdy nie ukończono go jako statku pasażerskiego, pracował więc jako transportowiec wojskowy (bo wybuchła I wojna światowa). Wykonał jednak tylko sześć rejsów i 21 listopada 1916 r. zatonął na Morzu Egejskim, ponieważ wpadł na miną morską postawioną przez niemiecki okręt podwodny. Ponieważ miejsce katastrofy było blisko brzegu, kapitan uruchomił maszyny i usiłował wyrzucić statek na piaszczystą plażę. Nie była to dobra decyzja. Statek po uderzeniu dziobem w dno złamał się i bardzo szybko zatonął. Na szczęście „Britannic” (na skutek tragedii „Titanica”) miał wystarczającą liczbę szalup i prawie wszyscy z blisko 1300 przewożonych ludzi uratowali się. Ale trzeba też dodać, że 30 rozbitków wciągnęły pod wodę i zabiły pracujące pełną mocą śruby. Gdyby nie ta desperacka próba wbicia statku w brzeg, pewnie uratowaliby się wszyscy... Autor jest profesorem AGH w Krakowie Przez lata toczono spór, co tak naprawdę doprowadziło do tragedii... Noc z 14 na 15 kwietnia 1912 roku odcisnęła bolesne piętno na historii ludzkości. Wówczas w zaledwie trzy godziny zatonął Titanic – transatlantyk, który uchodził za niezniszczalny. „Nawet Bóg nie zdoła go zatopić”, mówili dumni marynarze. Jak na ironię, jego dziewiczy rejs z Southampton do Nowego Jorku był jednocześnie ostatnim... Według różnych danych, spośród 2208 lub 2228 pasażerów i załogi, która się na nim znajdowała, zginęło ponad 1500 osób! Przeżyło zaledwie około 730, między innymi poprzez niewystarczającą liczbę szalup ratunkowych. Za oficjalną przyczynę katastrofy uznaje się otarcie prawej burty statku o górę lodową i szereg pęknięć, które były tego skutkiem. Jednak to jedynie połowa prawdy... Czy klątwa Kennedych jest jedynie tragicznym zbiegiem okoliczności? Prawdziwe przyczyny zatonięcia Titanica - pożar Owszem, fatalne spotkanie z górą lodową było przyczyną bezpośrednią zatonięcia Titanica, jednak irlandzki dziennikarz Senan Molony, który od ponad ćwierć wieku bada sprawę zatonięcia liniowca, ujawnił w styczniu 2017 roku zaskakującą teorię. Powołał się przy tym na szereg archiwalnych zdjęć statku: na prawej burcie widoczna jest duża na dziewięć metrów czarna plama. Zobacz też: Najmłodsza ofiara katastrofy Titanica. Kim był 1,5-roczny chłopiec? Na podstawie analizy innych fotografii wysnuł wniosek, że w jednej z kotłowni Titanica musiał przed jego wypłynięciem w dziewiczy rejs wybuchnąć pożar. Trwał on długo: od kilku dni do nawet trzech tygodni i został dosyć późno zauważony. Ogień spowodował nagrzanie grodzi do nawet 1000 stopni Celsjusza (grodź to „pionowa przegroda kadłuba statku, dzieląca jego wnętrze na przedziały; też: pomieszczenie wydzielone w ten sposób”, cyt. za „Mamy ekspertów od metalurgii, którzy powiedzieli nam, że taka temperatura sprawia, iż stal staje się krucha. Jej wytrzymałość jest zmniejszona o około 75 procent. To nie jest zwykła i prosta historia statku uderzającego w górę lodową. Doszło do zbiegu okoliczności – ognia, lodu i karygodnych zaniedbań”, podkreślił Molony w rozmowie z The Times w styczniu 2017 roku. Przyczyny katastrofy Titanica: zbieg niefortunnych zdarzeń Zbieg okoliczności jest naprawdę duży, ponieważ ciemna plama na prawej burcie, która została zamalowana, by nie niepokoić pasażerów, była również miejscem, w którym góra lodowa uszkodziła fragment statku. Gdyby do pożaru nie doszło, mało prawdopodobne jest, by takie zdarzenie spowodowało zatonięcie Titanica z uwagi na naturalną wytrzymałość stali. Co więcej, kierownictwo statku miało wiedzieć o pożarze, jednak z uwagi na ogromne koszty jego budowy nie zdecydowali się odwołać rejsu. Poza zamalowaniem plam, podjęto także decyzję o ustawieniu prawej strony statku, z feralnymi znakami ognia, do morza, tak, by nie była widoczna z lądu. Zobacz też: Wcale nie góra lodowa! Zaskakująca przyczyna katastrofy Titanica „Teoria o wpływie pożaru na rozmiar uszkodzeń po zderzeniu była również rozważana podczas badania katastrofy w 1912 roku na zlecenie Brytyjskiej Izby Handlowej. Wówczas nie uznano jej za znaczącą. Hipoteza irlandzkiego dziennikarza została przedstawiona w brytyjskiej telewizji w programie Titanic: New Evidence (Titanic: Nowe dowody), zauważał serwis 1/6 Copyright @ 1/6 Titanic zatonął w trakcie swojego dziewiczego rejsu na trasie Southampton – Cherbourg – Queenstown – Nowy Jork w 1912 roku. 2/6 Copyright @ Claes Göran Wetterholm 2/6 Titanic był wówczas największym statkiem na świecie. Na jego pokładzie w chwili katastrofy znajdowało się 2208 lub 2228 pasażerów. 3/6 Copyright @Claes Göran Wetterholm 3/6 Titanic zatonął w wyniku otarcia prawej burty o górę lodową. W miejscu tym widoczna była przed jego wypłynięciem w rejs duża na dziewięć metrów czarna plama. 4/6 Copyright @domena publiczna 4/6 Tak Titanic wyglądał w dniu 10 kwietnia 1912 roku, cztery dni przed katastrofą. 5/6 Copyright @East News 5/6 W jednej z kotłowni Titanica przed jego wypłynięciem w dziewiczy rejs miało dojść do dużego pożaru, który aż o 75% miał osłabić wytrzymałość stali, z której wykonany był statek. 6/6 Copyright @East News 6/6 W wyniku katastrofy Titanica zginęło ponad 1500 osób. @

gdzie zatonął titanic mapa