Polski napastnik gospodarzy trafił do siatki już w 3. minucie. Wykorzystał kiepskie wybicie piłki przez bramkarza i wykazując się strzeleckim istynktem uprzedził obrońców, dając swojej
Czołowi bramkarze w historii reprezentacji Polski. 10. Edward Szymkowiak. Był najdłużej występującym bramkarzem w historii reprezentacji Polski, a z orzełkiem na piersi zagrał 53 razy. Bronił naszej bramki w słynnym meczu z ZSRR w 1957, a dzięki wspaniałej postawie po końcowym gwizdku został zniesiony przez znajdujących się w
Hasło do krzyżówki „dalekie wybicie piłki” w leksykonie krzyżówkowym. W niniejszym leksykonie krzyżówkowym dla wyrażenia dalekie wybicie piłki znajduje się tylko 1 definicja do krzyżówki. Definicje te podzielone zostały na 1 grupę znaczeniową. Jeżeli znasz inne znaczenia dla hasła „ dalekie wybicie piłki ” lub
Po przeniesieniu gry wbiec do sektora wyżej moze jeden zawodnik tworząc wsparcie i równowagę. Jeżeli zespół zdobędzie bramkę to grę od początku rozpoczyna trener, a w przypadku odbioru bądź złapania piłki przez bramkarza gra toczy się do momentu aż piłka nie opuści wyznaczonego pola.
Nieumyślne dotknięcie ręką piłki przez bramkarza poza własnym polem karnym karane jest żółtą kartką i rzutem wolnym. § 13. Interpretacja i zakwalifikowanie przewinienia jako umyślnego bądź nieumyślnego dotknięci piłki przez bramkarza poza własnym polem karnym należy tylko i wyłącznie do sędziego głównego zawodów
nonton film keluarga cemara 2 full movie lk21. Zła passa trwa. Wiślacy wracają z Suwałk bez punktów. Niestety zła passa trwa. Wiślacy przegrali po raz trzeci z rzędu i niebezpiecznie zbliżyli się do strefy spadkowej. Mecz z Wigrami chociaż początkowo wyrównany finalnie nie przyniósł nam ani jednego punktu. Pomimo dwóch dobrych sytuacji w pierwszych dwudziestu minutach meczu, niecelnym strzale Carlosa Daniela i ładnym uderzeniu Putona odbitym przez bramkarza miejscowych, gola zdobyli gospodarze. Dalekie wybicie golkipera, piłkę przejęli napastnicy Wigier i jeden z nich uderzył nie do obrony. Drugi gol padł niedługo po wznowieniu gry po przerwie. Ponownie dłuższa piłka za linię obrony, doskonałe zachowanie Rybickiego, który wyłożył piłkę Łabojce, a ten nie zmarnował okazji. Gospodarze wygrali zasłużenie, a wiślacy muszą myśleć o rehabilitacji w domowym meczu z Sokołem Ostróda. Ten w najbliższą sobotę o godzinie na stadionie MOSIR przy ul. Hauke-Bosaka. WIGRY SUWAŁKI 2:0 (1:0) WISŁA PUŁAWY Bramki: Sowiński 21, Łabojko 54 Wisła: Gradecki - Bracik (85 Banach), Wiech, Gaio (46 Cyfert), Cheba, Puton, Daniel, Flak, Ilić (61 Bartosiak), Drozdowicz (61 Paluchowski), Kondracki (46 Kona)
Examples Stem Grób wykopią jutro rano Jose i Manuel. Potem wykopał mogiłę, obok grobu matki. Literature Wykopmy wszystkich mądrych. Straciliście tutaj sporo na wadze, jednak musicie mieć pewność, że przeciśniecie się przez wykopany dół. Myślisz, że można wykopać od tak kopalnie w tych wzgórzach? - Niech wasza świątobliwość pozwoli nam i pomoże wykopać kanał, który by połączył Morze Śródziemne z Morzem Czerwonym... Literature A złote kości, które tu chciałeś wykopać, weźmiemy sobie my! Literature Najpierw kołchozowe, potem swoje ziemniaki trzeba wykopać. Literature — Wykopiemy dół za domem, żeby był niewidoczny z drogi — wyjaśnił Ephraim Literature A w każdym razie jego oryginał - wykopany z bagna w Highlands w osiemnastym wieku. Literature Powiedziałam ochronie, żeby ją wykopali i tyle. Ian wstawił już drzwi, a dół jest prawie wykopany. Literature Thomas będzie musiał go wykopać, inaczej w przyszłym roku straci dobre trzy jardy ziemi ornej. Literature Warzywa w większej części były już wykopane. Literature W końcu wykopał o jedną mogiłę za dużo; ktoś go zobaczył”. Literature – Wiem tylko jedno: moja matka wykopała sobie grób, weszła do niego i się zastrzeliła. Literature W samym środku znajdował się kwadratowy wykop o wymiarach około pięć na pięć metrów i głęboki na niecały metr. Literature Dlaczego więźniowie mieli na tyle wolnego czasu, że zdążyli wykopać tunel... z pokoju strażników, podczas godzin pracy w ekipie budowlanej? opensubtitles2 Marynarka Wojenna nauczyła mnie jak zabić człowieka w 6 sekund zanim mnie wykopali. Przeskoczyłem ogrodzenie i wykopałem wyjście ewakuacyjne. Mogą mnie wykopać, bo jestem najstarsza. Wykopanie dołu zajmie dobrze mógłbyś go wykopać sobie opensubtitles2 – I – uśmiechnął się jeszcze szerzej – jak sądzisz, kto wykopał te ciała, żeby ktoś je znalazł? Literature Oficerów i kanonierów chroniły świetne schrony, wykopane na wysokim brzegu, nad morzem. Literature Czy zostały wykopane z grobów i ożywione przez czarowników? Literature
i Agnieszka Radwańska podczas meczu Australian Open. DaO|Maciej Wdowiarski 2018-04-24 17:16 Przed rywalizacją Agnieszki Radwańskiej z Donną Vekić ciężko było powiedzieć cokolwiek o formie polskiej tenisistki, która miała miesięczną przerwę. Turniej w Stambule miał być pierwszym przetarciem przed zbliżającym się Roland Garrosem, ale był to krótki sprawdzian, bowiem Polka na korcie spędziła niespełna godzinę. Jak na początek przygotowań do dużej imprezy, Radwańska nie mogła narzekać na losowanie w WTA w Stambule, bowiem trafiła się jej rywalka o wiele niżej notowana. Vekić była jednak w rytmie meczowym. Zaledwie jedenaście dni temu odpadła z turnieju w Lugano. Polka i Chorwatka nie miały okazy spotkać się jeszcze na korcie. Pierwszego pojedynku z Vekić, Radwańska nie będzie wspominała dobrze. Już w pierwszym gemie rywalka przełamała podanie polskiej tenisistki. Tę stratę udało się szybko odrobić, ale im dłużej zawodniczki przebywały na korcie, tym dłużej zarysowywała się przewaga Chorwatki. Popełniała ona zdecydowanie mniej błędów niż Radwańska, która miała na swoim koncie masę niewymuszonych błędów. Konsekwencją tego był przegrany pierwszy set i to bardzo wysoko. Polka ugrała tylko jednego gema. Druga odsłona rywalizacji rozpoczęła się tak samo. Radwańska nie mogła wstrzelić się w kort i wygrywała tylko pojedyncze akcje. Vekić bardzo szybko osiągnęła dwa gemy przewagi. Przy stanie 0:2 Polka poprosiła o przerwę medyczną. Skarżyła się na ból pleców. Lekarka starała się rozmasować plecy tenisistki i rozciągnąć mięśnie, ale po długiej dyskusji Radwańska postanowiła skreczować. Agnieszka Radwańska (Polska, 29. WTA) - Donna Vekić (Chorwacja, 54. WTA) 1:6, 0:2 - Krecz Agnieszki Radwańskiej Bayern Monachium - FC Augsburg Witamy w relacji z meczu Bayern Monachium - FC Augsburg. Znamy już składy na to spotkanie. Bayern Monachium: Neuer - Pavard, Boateng, Alaba, Davies - Kimmich, Alcantara - Mueller - Gnabry, Zirkzee, Coutinho FC Augsburg: Luthe - Framberger, Gouweleeuw, Jedvaj, Max - Khedira, Baier - Richter, Lowen, Iago - Niederlechner Piłkarze na boisku, za moment zaczynamy! 3', 0:0 W jednej z akcji ucierpiał Kimmich. Reprezentant Niemiec szybko doszedł jednak do siebie. 6', 0:0 Coutinho nie opanował piłki w polu karnym Augsburga. 7', 0:0 Mueller szukał w polu karnym Coutinho, ale podanie było zbyt mocne. 11', 0:0 Jeden z piłkarzy Augsburga oddał strzał zza pola karnego. Neuer nie miał problemów z interwencją. 15', 0:0 Kolejny atak Augsburga. Goście wywalczyli rzut rożny. Sytuacja została szybko wyjaśniona przez dalekie wybicie piłki przez jednego z monachijczyków. 17', 0:0 Gospodarze, co zaskakujące, nie mają pomysłu jak zagrozić bramce Augsburga. 18', 0:0 Zaskakujące podanie za plecy obrońców Bayernu Monachium. Spalony... 20', 0:0 Atak gospodarzy, ale wywalczyli "tylko" rzut rożny. 22', 0:0 Piłka w bramce Bayernu Monachium, ale gra została wcześniej przerwana. 27', 0:0 Na środku boiska, po starciu z Daviesem, leży Max. Chwila przerwy. 31', 0:0 Pół godziny za nami. Sytuacji bramkowych jest jak na lekarstwo. 33', 0:0 Niezłe dośrodkowanie Daviesa z lewej strony. Na trybunach siedzą najważniejsi ludzie w Bayernie Monachium i widać, że nie są zachwyceni tym, co oglądają. 34', 0:0 Ryzykowne podanie Boatenga do Neuera. Bramkarz wybiciem wyjaśnił sytuację. 36', 0:0 Monachijczycy przejęli piłkę na połowie Augsburga, ale nie zdołali stworzyć groźnej sytuacji. Chwilę później wywalczyli rzut wolny. 39', 0:0 Gospodarze mieli trzy rzuty rożne z rzędu. Nie stworzyli jednak większego zagrożenia. 42', 0:0 Gospodarze przyspieszyli. Coutinho do Daviesa, Davies w pole karne i... rzut rożny. 45', 0:0 Mueller nad poprzeczką z kilku metrów! To była najlepsza okazja Bayernu Monachium do tej pory. Koniec pierwszej połowy. Na razie 0:0. 48', 0:0 Atak Augsburga. Piłka w rękach Neuera. 50', 0:0 Kontratak Augsburga. Max zdecydował się na strzał z dystansu, ale będzie chciał jak najszybciej o nim zapomnieć... 52', 0:0 Gnabry głową, ale niecelnie. 53', 1:0 Co za akcja! Genialne podanie Boatenga za linię obrony do wychodzącego Muellera i ten drugi strzałem z pierwszej piłki pokonał bramkarza! 57', 1:0 Gospodarze zaczęli grać z większą swobodą. 60', 1:0 Błąd obrony Augsburga. Gnabry jednak tego nie wykorzystał. 63', 1:0 Groźna akcja Bayernu Monachium. W ostatniej chwili wmieszał się we wszystko obrońca, wybijają piłkę na rzut rożny. 65', 1:0 Powinno być 2:0! W stronę bramki Augsburga strzał z kilku metrów oddał Zirkzee. Bramkarz był jednak na posterunku! 67', 1:0 Pierwsza zmiana w meczu. Vargas za Maxa. 69', 1:0 Kolejna dobra akcja gospodarzy. Bramkarz Augsburga obronił strzał Coutinho z kilku metrów! 70', 1:0 Vargas przedarł się lewą stroną, ale nie miał z kim rozegrać akcji. Chwilę później byliśmy po drugiej stronie boiska, gdzie świetną okazję miał Gnabry. Przestrzelił! 70', 1:0 Zmiana. Goretzka za Zirkzee. 74', 1:0 Bramkarz Augsburga broni kolejny strzał, próbował Gnabry. 76', 1:0 Kolejna zmiana w Augsburgu. Finnbogason za Lowena. 76', 1:0 Neuer musiał interweniować za polem karnym. Ryzyko się opłaciło. 80', 1:0 Co za sytuacja Finnbogasona! Napastnik Augsburga dwa razy z kilku metrów próbował pokonać Neuera, ale nic z tego... 81', 1:0 Kolejny strzał na bramkę Neuera. Boczna siatka! 80', 1:0 Zderzenie Finnbogasona z Thiago. Obaj leżą na murawie. 80', 1:0 Uduokhai za Jedvaja. 85', 1:0 Dwie zmiany w ekipie gospodarzy. Martinez za Thiago, który przy okazji dostał żółtą kartkę. Hernandez za Coutinho. 86', 1:0 Kolejna dobra okazja Gnabry'ego i boczna siatka... 89', 1:0 Piłka w bramce Bayernu Monachium, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Gol Niederlechnera nie został uznany! 90+1', 2:0 Piękna akcja gospodarzy. Gnabry i Goretzka zabawili się w polu karnym rywali, po czym ten drugi uderzeniem z kilku metrów pokonał bramkarza! 90+4', 2:0 Doliczony czas powoli dobiega końca. Koniec! 2:0 dla Bayernu Monachium! Nasi Partnerzy polecają
BARTOSZ JURKOWSKI (BYŁY OBROŃCA KLUBÓW EKSTRAKLASY): Wydaje mi się, że Lech Poznań. Z kilku powodów. Pierwszy: terminarz. Kolejorz ma chyba najłatwiejszy. W weekend spotkał się z Legią, a następni rywale już nie są tak wymagający. Pogoń ma przed sobą jeszcze spotkania z Legią i Lechią, Raków – z Lechią. Wiemy, jak niewdzięcznym rywalem są gdańszczanie w potyczkach z czołówką ligi. Do tego Pogoń i Raków jeszcze zmierzą się w bezpośrednim starciu, więc na pewno ktoś – a może obie ekipy – stracą punkty. Ale nie tylko to przemawia za Lechem. Co jeszcze? Żółte kartki. One też mają znaczenie. Patrzę, że drużyna Macieja Skorży ma najmniej zawodników zagrożonych pauzą. Ale nawet jeśli ten element działałby na jej niekorzyść, Lech i tak odczułby to najmniej, ponieważ ma najmocniejszą ławkę rezerwowych. To jest jego siła. Jednocześnie ważna będzie tutaj rola trenera, który musi nieustannie podgrzewać morale zmienników, by nawet osiemnasty zawodnik w kadrze czuł, że w odpowiednim momencie będzie potrzebny. W obecnej sytuacji, kiedy walka o mistrzostwo Polski będzie prawdopodobnie toczyć się do ostatniej kolejki, to bardzo ważne. Dam jeszcze jeden czynnik: potencjał ofensywny. Ten w Lechu jest największy ze wszystkich kandydatów, mimo że to Pogoń w mojej ocenie ma najmniejszy problem z zawodnikiem na pozycji numer dziewięć, bo ma i Parzyszka, i Zahoviča. Podsumowując: wszystko wskazuje na poznaniaków. Ile ogląda pan meczów w kolejce? Wszystkie. Kiedyś skupiałem się tylko na najważniejszych spotkaniach, ale od pewnego momentu śledzę ekstraklasę na poważnie. Od kiedy po raz pierwszy zaproszono mnie do magazynu „Gol” w TVP Sport, nie wyobrażałem sobie sytuacji, że mówię o meczach, których nie widziałem. Nawet jeśli nie mogę obejrzeć jakiegoś spotkania, później włączam je z odtworzenia. Dzięki temu poznaję wszystkie drużyny i piłkarzy, co może w przyszłości przydać mi się w pracy trenera. Jak podoba się panu ekstraklasa w porównaniu z pana czasami gry? Kończyłem karierę w 2007 roku. Wówczas graliśmy na zupełnie innych stadionach, liga była inaczej opakowana. Dziś piłkarz wchodzi na obiekt mogący pomieścić 40 tysięcy widzów i od razu czuje dreszczyk emocji. Inna bajka. Teraz mamy podgrzewane murawy, a kiedyś podgrzewane mogły być jedynie kaloryfery w szatni. Zauważyłem też, że kiedyś nie było takiego nacisku na taktykę jak dzisiaj. Sztaby szkoleniowe to pięciu–ośmiu trenerów i każdy zajmuje się czymś innym. Mecze są rozkładane na czynniki pierwsze. W moich czasach dominowały proste komunikaty. Pamiętam, jak mój Stomil grał z Legią, w ataku której biegał Wojtek Kowalczyk. Trener Bogusław Kaczmarek powiedział Andrzejowi Biedrzyckiemu, który miał kryć napastnika: „Biedrza, on w lewo, ty w lewo. On w prawo, ty w prawo. On do kibla, ty do kibla”. I Andrzej rozegrał jeden z najlepszych meczów. Dzisiaj nomenklatura piłkarska poszła mocno do przodu. W moich czasach po treningu szło się do domu i tyle. Dzisiaj zawodnicy się dokształcają, mają mnóstwo możliwości dodatkowego rozwoju. Zobacz także: Lewandowski jednak zostanie piłkarzem Barcelony?! Polak miał ustalić warunki kontraktu! Problem w tym, że wciąż bardzo często nie da się oglądać ich gry. To prawda. Szwankuje gra jeden na jeden, na dwa kontakty, z przyspieszeniem akcji, z utrzymaniem się przy piłce. Ale i tak widzę duży progres, jeśli chodzi o budowanie akcji od własnej bramki. Dawniej nikt się czymś takim nie przejmował. Było dalekie wybicie piłki z piątego metra przez bramkarza i niech się dzieje! Teraz widzę, że coraz więcej jest prób grania od tyłu, nawet gdy przeciwnik zakłada wysoki pressing. W moich czasach byli zawodnicy zadaniowcy, odpowiedzialni za konkretną rolę na boisku, jak wspomniany Andrzej Biedrzycki w meczu z Legią. Aktualnie taktyka rozkłada się na cały zespół, na współpracę między formacjami i wewnątrz formacji. Natomiast jeśli jesteśmy przy problemach w ekstraklasy, wskazałbym jeden. Bartosz Jurkowski Jaki? Sprowadzamy dużo obcokrajowców. Czy wystarczająco dobrych, mam już sporo wątpliwości. Moim zdaniem mamy już tak wykwalifikowanych trenerów i szkolenie poszło do przodu na tyle, że powinniśmy dawać więcej szans zdolnej polskiej młodzieży. Taką drogę pokazują Lech Poznań i Pogoń Szczecin. W Jagiellonii uważnie przyglądam się grze Miłosza Matysika, bo gra na stoperze jak ja. Ma 17 lat, a emanuje spokojem jak doświadczony zawodnik. Albo Górnik Zabrze, który nagle w meczu z Legią wypuścił Dariusza Stalmacha. Piętnastolatka. Kiedy to zobaczyłem, przypomniałem sobie mój debiut w ekstraklasie. To był dla mnie ogromny stres, a grałem przed publicznością znacznie mniejszą niż Stalmach w tamtym meczu. Powtarzam: trzeba dawać grać młodym. Kiedyś byłem na stażu w Southampton, kiedy jego napastnikiem był mój przyjaciel Marek Saganowski. Tam treningi pierwszej drużyny odbywały się równolegle z najstarszym rocznikiem juniorów. Tamci chłopcy nie mieli problemów z motywacją, bo widzieli, jak obok trenują seniorzy. To był ich cel – przenieść się na to drugie boisko. A proszę sobie wyobrazić, co czuli, jak akurat szkoleniowiec seniorów zaprosił jednego z młodych piłkarzy na 20 minut do wewnętrznej gierki. Dla mnie to świetna sprawa, powinno to funkcjonować także w Polsce. Jak wyglądało wchodzenie młodego w pana czasach? Trener skupiał się na starszych graczach, a oni też raczej nie przejmowali się młodszymi kolegami. Dam przykład ze swojej kariery, chyba najbardziej odda sposób, w jaki dbano o młodzież. Przez cały tydzień bardzo dobrze wykonywałem rzuty wolne, piłka mi „siedziała”. Pojechaliśmy na mecz z Wisłą Kraków i trener na odprawie przekazał piłkarzom, żeby dali mi strzelać z wolnych, bo dobrze wyglądam w tym elemencie. Jest 6. minuta, mamy rzut wolny. Podbiegam, a starzy pytają: „Co ty tu robisz? Wracaj do siebie i patrz, jak to się robi”. Przychodzi 15. minuta, znowu biegnę i znowu zostaję zastopowany. Przychodziłem tak jeszcze ze dwa razy, ale już miałem dosyć tego bezsensownego biegania. W końcu mnie zawołali. Oddałem strzał, padł piękny gol w okno. Tak się cieszyłem, że śmiali się potem ze mnie, że dobrze, iż brama stadionu była zamknięta, bo inaczej do dziś bym biegł w tym szale radości. Weszliśmy do szatni i trener Karalus powiedział: „A nie mówiłem, że młodemu siedzi piłka”. A oni odpowiedzieli: „Trenerze, cztery razy go zachęcaliśmy, ale bał się strzelać”. Takie było miejsce młodego w hierarchii. Polecamy: Oceniamy piłkarzy PKO Ekstraklasy za mecze 28. kolejki. Zobacz kto zasłużył na najlepsze noty Obecnie prowadzi pan zajęcia piłkarskie w klasie sportowej z chłopcami do lat 13. Jaką ma pan wizję swojej dalszej pracy trenerskiej? Widzę siebie jako asystenta pierwszego trenera. Czuję w sobie ogromny potencjał na tym polu, w szczególności jeśli chodzi o wprowadzanie młodych piłkarzy do ekstraklasy. To moja siła, a według mnie jest ogromny problem z mentalnością graczy w momencie przejścia z wieku juniora do seniora. Dlatego nie zrobił pan większej kariery? Liczbę meczów ma pan imponującą, ale w przeciętnych klubach. Był moment, kiedy mogłem trafić do dużej firmy. Zgłosiła się po mnie Wisła Kraków, prowadzona przez Wojciecha Łazarka. Nie dogadałem się jednak z prezesami klubu i do dziś pamiętam, jak to skomentował trener Kaczmarek: „Bartek, idź tam, bo lepiej jest żyć w dwunastu, niż umrzeć w trzynastu”, nawiązując do tego, że dzięki mojemu transferowi Stomil by zarobił i podreperował budżet. A dla mnie pieniądze nie były najważniejszym kryterium transferu. Wydaje mi się, że w tamtym momencie mogło zabraknąć mi trochę odwagi, by podpisać kontrakt z Wisłą. Krakowianie walczyli wtedy o mistrzostwo Polski i chyba mnie to spięło. Wolałem być w swojej bezpiecznej strefie w Olsztynie, mimo że w klubie nie było pieniędzy. Kiedy odmówiłem, jedna z gazet dała tytuł: „Biedny, ale Pan”. Co oznaczał? Jeśli już ktoś mnie chciał, powinien zaoferować takie pieniądze, które byłyby atrakcyjne dla Stomilu i dla mnie. Nie dostałem takich warunków, które uznałbym za godne. Rozmowy z zarządem Wisły były na tyle jałowe, że podziękowałem. Wolałem być „Panem”, kimś ważnym Stomilu. Podsumowując moją karierę: szanuję, co mi Bóg dał i nie mam się czego wstydzić. Mam fantastyczne wspomnienia. Jedyne, czego żałuję, to braku występu w reprezentacji Polski. Kiedyś Maciej Skorża, który był asystentem Pawła Janasa, po jednym z meczów powiedział mi, że jestem zapisany w notesie selekcjonera. Ale na tym stanęło, temat powołania już się nigdy nie pojawił.
Dodał: tbiegun | 2009-01-16 16:00 Trening bramkarza jest bardzo intensywny dla wszystkich jego uczestników, również trener bierze w nim aktywny udział. Dlatego bardzo ważnym elementem jest dobra organizacja. Trzeba wiedzieć już wcześniej, które ćwiczenia chcemy zrealizowac i jak powinny one wyglądać. Dostateczna ilość materiału, ktoś kto nadaje i przyjmuje piłki, wybór właściwej odległości zaplanowanie przerw na odpoczynek, oszczędzą wiele energii. Poza tym aktywny udział w treningu i bliski kontakt z zawodnikami przynoszą trenerowi wiele satysfakcji z pracy. Umożliwia to równocześnie poznanie mocnych i słabych stron tak w technicznym jak i ludzkim aspekcie. Podczas ćwiczeń technicznych zwracamy uwagę na dokładność i poprawność wykonywania (pozycja dłoni i ciała, postawa) oraz na sposób poruszania się. Cały czas korygujemy niedociągnięcia. Po nie najlepiej wykonanym zadaniu udzielamy wskazówek i zachęcamy do dalszego wysiłku. Nie przesadzajmy jednak z pochwałami po korekcie danego ćwiczenia. Na początku najlepiej jest zacząć od rzutów piłką z odległości kilku metrów do bramkarza. Zaletą tego jest większa częstotliwość podań oraz ich dokładność, co umożliwia bramkarzowi poprawniejsze przyjmowanie piłki. Podajemy z trzech kierunków: przed bramkarzem albo z lewej lub prawej strony. Przy wszystkich ćwiczeniach dużą rolę grają dłonie oraz tułów i nogi. Ćwiczenie 1: Chwytanie piłki na wysokości klatki piersiowej. Rzucamy piłkę z odległości kilku metrów, początkowo dość lekko, potem zwiększamy siłę i dystans, następnie podajemy piłkę noga. Wysokie piłki wychwytujemy dłońmi (3) i przyciągamy do klatki piersiowej uginając się nad piłką. Strzały z dystansu łapiemy (4) i również przyciskamy do klatki. Przy silnych strzałach klatka piersiowa pełni rolę amortyzatora tłumiącego pęd piłki. Dlatego tułów musi się zawsze znajdować dokładnie za piłką. Częste błędy: piłka nie jest uchwycona dostatecznie miękko, odbija się i ucieka; złe ułożenie rąk nie jest w stanie jej zatrzymać; tułów nie znajduje się dokładnie na torze lotu piłki, przez co nie udaje jej się opanować. Ćwiczenie 2: Chwytanie wysokich podań bez wyskoku. Połączone tu zostały obydwie fazy poprzedniego ćwiczenia. Stopujemy piłkę (nie przytrzymujemy), sprowadzamy niżej i opanowujemy na klatce piersiowej. Obie fazy nakładają się na siebie, nie wolno ich rozdzielać. Ćwiczymy łapiąc silne strzały. Ćwiczenie 3: Chwytanie piłki w wyskoku z miejsca. Obowiązują tu te same zasady, co w poprzednim ćwiczeniu oraz właściwe zagranie w czasie i wykonanie skoku. Skok musi być tak wykonany, by piłka została złapana w jego najwyższym punkcie. Dla osłony unosimy kolano (dotyczy wszystkich skoków). Najczęstszymi błędami są: złe zgranie w czasie i za słabe wybicie. Ćwiczenie 4: Chwytanie toczącej się lub bardzo płaskiej piłki. Może odbywać się to na dwa sposoby: na wyprostowanych nogach lub w klęku na jednym kolanie. Stojąc mamy większą możliwość poruszania się, przyklękając mamy większą pewność opanowania piłki. Stopę, na której się opieramy kierujemy ukośnie do toru piłki, przy czym kolano drugiej nogi ustawiamy przy samej stopie lub nisko nad ziemią zapewniając dodatkową osłonę za dłońmi. Najczęstsze błędy: stopa ustawiona na wprost, kolano uniemożliwia swobodne ruchy dłońmi; zbyt duży odstęp między stopą a kolanem; złe zagranie w czasie - piłka ucieka. Uwaga na kozłującą piłkę. Ćwiczenie 5: Robinsonada. Robinsonady należą do najbardziej spektakularnych i najchętniej oglądanych przez widzów momentów gry. Bramkarz musi opanować technikę obrony, która jest inna dla strzałów wysokich i inna dla strzałów płaskich. Często widzimy wspaniałe, lecz o ułamek sekundy spóźnione parady, które okazują się zbyteczne przy strzałach po ziemi; niższe, proste skoki byłyby tu skuteczniejsze. Ćwiczenie robinsonady najlepiej rozpocząć w pozycji kucznej. Piłkę ustawiamy coraz dalej od bramkarza. Krok w bok, wyskok i upadek na bok ćwiczymy najpierw bez piłki. Chwyt piłki (jedna dłoń za, druga na piłce) i przyciągnięcie jej do piersi stają się potem łatwiejsze. Najczęstsze błędy: bramkarz nie rzuca się na piłkę, ale na nią pada; dłoń nie znajduje się za piłką; piłka nie jest przyciągnięta do piersi i osłaniana ciałem. Ćwiczenie 6: Chwytanie górnych piłek „szczupakiem". Jest to jedna z najtrudniejszych umiejętności, która zwykle świadczy o jakości bramkarza. Lot do piłki i potrzebna technika powinny być ćwiczone od wczesnej młodości, gdyż właśnie wtedy ma się czas na opanowanie podczas zabaw w piaskownicy różnych elementów takiego skoku. Krokiem w bok bramkarz idzie w stronę, gdzie spodziewa się piłki i odpowiednio ustawia „wewnętrzną" (bliższą kierunkowi skoku) nogę i na nią przenosi swój cały ciężar. W locie ustawia dłonie za piłką (3). Wreszcie najcięższy element - lądowanie z piłką w rękach. Nie wolno padać płasko na brzuch, ale elastycznie angażując wiele części ciała. Pierwsze uderzenie amortyzujemy dłońmi z piłką, następnie przetaczamy się przez ramiona, barki i biodra. Trzeba pamiętać o osłonięciu piłki ciałem. Tak jak w judo musimy nauczyć się padać. Jest to osobna sztuka, którą należy opanować zawczasu. Najczęstsze błędy: złe lądowanie i wypuszczenie piłki; nieprawidłowe jej trzymanie. Uwaga na słupek! Ćwiczenie 7: Piąstkowanie w powietrzu. Niezbyt pewnym sposobem obrony bramki jest proste wybicie piłki przez wypiąstkowanie. Z powodu małej powierzchni styku pięści z piłką trudne jest jej opanowanie i skuteczna obrona. Niekiedy jednak nie mamy wyboru, np. jeśli piłka znajduje się między kilkoma skaczącymi do niej zawodnikami lub gdy jest zbyt daleko, by można było ją bezpiecznie złapać. Jeżeli to wszystko jest możliwe zalecamy użycie obu pięści, co zwiększa powierzchnię styku. Ponadto po piąstkowaniu należy koniecznie pozostać w ciągłej gotowości, gdyż istnieje duże prawdopodobieństwo, że piłka będzie nadal w grze. Najczęstsze błędy: zbyt częste piąstkowanie (niepewna obrona bramki); złe zagranie w czasie z wyskokiem (jest bardzo ważne, bo mamy tylko ułamek sekundy na zetknięcie pięści z piłką); zbyt krótkie wybicie piłki; nieudany wyskok. Ćwiczenie 8: Wybicie piłki palcami. Jest to również technika, którą stosujemy w ostateczności, jeżeli piłka znajduje się za daleko, by ją chwycić lub wypiąstkować. W tym celu używamy wewnętrznej części dłoni i lekko uginamy łokieć; delikatnie nakierowana piłka zostaje wybita. Przy silnych centrach i oczywiście przy rzutach rożnych wysoko lecąca piłka często jest przerzucana nad bramką właśnie przy pomocy palców. Pamiętajmy o tym, że w tym wypadku większą możliwość manewru mamy odbijając jedną ręką niż dwoma. Najczęstszy błąd: bramkarz za słabo usztywnia nadgarstek i piłka przegina mu dłoń. Inne możliwości odbicia piłki możemy zaliczyć do gry w polu. Wykop, przyjęcie na klatkę piersiową, odebranie udem lub stopą czy główkowanie są czynnościami, które także powinny zostać opanowane przez bramkarza. Powinien on również brać udział w treningu całego zespołu i można mu powierzać zadania „zwykłych" zawodników. Bramkarz nie pełni jedynie funkcji obronnej, lecz ma także swój udział w ofensywnej grze drużyny. Będąc w posiadaniu piłki wykonuje pierwsze zagranie początkujące atak. Dzięki rozpoczęciu gry od bramkarza w bezpieczny sposób przenosimy ją na drugą stronę, przy czym dysponuje on dwiema możliwościami: wybiciem piłki nogą i wyrzutem piłki ręką. Przy wybiciu piłki nogą używa się najczęściej techniki zwanej „Drop-kick". Wyrzucać piłkę możemy górą lub dołem. Ćwiczenie 1: Wybicie nieruchomej piłki. Bramkarz tak ustawia rozbieg, by ostatni krok i noga obciążona znalazły się obok piłki. Następnie skierowuje podbicie drugiej stopy do dołu i uderza piłkę. Ćwiczenie 2: Wybicie piłki z rąk (Drop-kick). Będąc przy piłce bramkarz stara się wybić ją jak najdalej i tak jak na rysunku bierze rozbieg. Pierwszy wariant wybicia: uderzenie piłki w powietrzu (przy mocnym wykopie obie nogi odrywają się od ziemi). Wariant drugi: uderzamy piłkę w chwili, gdy odbija się ona od podłoża. Pamiętamy o tym, aby noga obciążona znajdowała się obok piłki. Ćwiczenie 3: Wyrzut piłki ręką. Najlepszym sposobem wprowadzenia piłki do gry jest rzut na krótką odległość. Należy ze względów bezpieczeństwa pamiętać o wybraniu odpowiedniej techniki (unikać kozłowania, zwodów itp.). Długim, płynnym ruchem możemy podać piłkę płasko po ziemi. Takie podanie jest łatwe do przyjęcia przez partnera. Ćwiczenie 4: Rzut ręką dołem. Przy większych odległościach bramkarz może wyrzucić piłkę od dołu. Tor jej lotu jest wtedy dość płaski i nie sprawia ona kłopotu przy odebraniu. Ćwiczenie 5: Rzut ręką górą. Przy pewnej wprawie bramkarz może tym sposobem podawać piłkę na dość dużą odległość i z większą pewnością niż przy wybiciu nogą. Najczęstsze błędy: Wybicie piłki nogą: - złe ustawienie nogi obciążonej - złe ustawienie stopy - źle uderzona piłka - podkręcenie piłki Drop-kick: - umieszczenie stopy zbyt głęboko pod piłką (tor lotu: wysoko, ale blisko) - słabe uderzenie stopą; ruch nogą powinien pochodzić od kolana. Wyrzut piłki ręką: - piłka jest zbyt późno wypuszczona z ręki; przy rzucie od dołu wzbija się wysoko; przy rzucie od góry odbija się od ziemi - dłoń nie jest konsekwentnie prowadzona za piłką, co powoduje jej podkręcenie i sprawia trudności w przyjęciu ze względu na zmianę kierunku. W nowoczesnym futbolu szybkie i dokładne wyrzucenie piłki przez bramkarza jest bardzo ważnym elementem sprawnej gry i dlatego trzeba mu poświęcić odpowiednią ilość czasu. Artykuł opracowany na podstawie książki: Tytuł: "Trening piłki noznej" - Program Roczny Autor: Josef Sneyers Wydawnictwo: Marszałek & Marszałek Rok i miejsce wydania: Germany 1995 NR ISBN 83-908537-0-1 Rozdział: Okres stabilizacji formy sportowej - II część Temat Trening bramkarza str. 184-190 Tagi: bramkarz, trening, ćwiczenia techniczne, skomentuj Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Dodał: Tuta | Data: 2013-02-17 17:23:34 | IP: Przede wszystkim by zaczac łapać trzeba wzmocnic palce np pilka lekarska czy na poczatek pilka od koszykówki, papki na palcach i sami sie zdziwicie jak ladnie mozna ,,kleic pilke bez rekawic" cwiczenia bardzo dobre dla najmlodszych. Dodał: MonsioreeK | Data: 2012-07-17 13:23:44 | IP:
dalekie wybicie piłki przez bramkarza