Mt, 2, 1-12 Mędrcy ze Wschodu. 1 Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy 2 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».
ks. kanonik Janusz Nowicki-----Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaW owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda w
Author Susan Francesconi Posted on January 2, 2016 March 27, 2017 Categories Discernment, Discipleship, Epiphany, Gospel of John, Gospel of Luke, Gospel of Mark, Gospel of Matthew, Humility, Love, Seasons, Feasts and Holy Days, Year C Tags Feast of the Epiphany, Fontanini, Herod, Jn 1:38, Luke 8:15-20, Mk 9:40, Mt 2:1-12, New Age, Seekers
ks. Grzegorz Mączka----- Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaGdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla He
Mateusza - komentarze biblijne. 1 Wtedy Jezus został przez Ducha wyprowadzony na pustkowie, by poddał się próbie ze strony diabła. 2 Kiedy już pościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł głód. 3 Kusiciel przystąpiwszy powiedział do Niego: "Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem". 4 On w
nonton film keluarga cemara 2 full movie lk21. Uroczystość Objawienia Pańskiego jest zachęta dla nas, abyśmy nie bali się i nie zrażali być sobą. Mimo, że (jak to ktoś kiedyś powiedział) każde "dobro musi być ukarane, zmieszane z błotem, źle zinterpretowane", to jednak nie zrażajmy się być dobrymi ludźmi. Uroczystość Objawienia Pańskiego, potocznie zwana Niedzielą "Trzech Króli", a właściwie Mędrców lub Magów - to pamiątka dnia w którym Chrystus Objawił się ludziom. Ewangelista Mateusz opowiada o tym, że Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon... (...) Gdy przybyli na miejsce: "ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny". Za każdym razem, gdy czytam fragment tej Ewangelii, zadaje sobie pytanie: dlaczego Mędrcy udali się inną drogą do swojej ojczyzny? Czy ta droga, wskazana przy spotkaniu z Chrystusem była lepsza? Czy była wygodniejsza? Chyba nie, ale na pewno bardziej bezpieczna, ponieważ przy rodzinie z Nazaretu i namowie dobrego anioła, Mędrcy poznali prawdziwy zamysł, jaki miał Herod względem Jezusa i ich samych. Zrozumieli oni, że stali się tylko narzędziem do osiągnięcia celu, jakim miało zabicie dzieciątka. Czytamy też gdzie indziej, że "Król Herod przeraził się, a z nim cała Jerozolima" - ta Jerozolima, której Izajasz prorokuje, że "zadrży i rozszerzy się jej serce". Skurczone serce Heroda boi się utracić to, na czym oparł on swą władzę, bo nie wierzy, że miłość możne swobodnie otrzymać w darze i to w obfitości. Metoda Heroda jest prosta, chce posłużyć się Mędrcami dla uzyskania własnego celu. I te fałszywe słowa o pokłonie, która chciałby oddać przyszłemu królowi, szybko zostają zdemaskowane. Kłamstwo zawsze zostaje zdemaskowane. Bóg ukazuje nam, że to tylko kwestia czasu. W naszym życiu zapewne spotkaliśmy się niejednokrotnie z tym, że za pięknymi słowami i uśmiechem, często ukryty jest fałsz i inny cel naszego rozmówcy. Ile razy w naszym życiu dobre słowa, które do kogoś skierowaliśmy, gest miłości, radości i pokoju, potrafił po pewnym czasie obrócić się przeciwko nam. Jeśli nie zorientowaliśmy się na czas, okazało się, że to dobre serce zostało wykorzystane. Życie ukazuje nam jak ten dobry gest serca, może zostać użyty przeciwko człowiekowi. I to na jego własną zgubę. W takich sytuacjach przypomina mi się pewna historia, która ten mechanizm bardzo dobrze obrazuje. Kiedyś młody mężczyzna, robiąc zakupy, zauważył starszą kobietę, która uporczywie się w niego wpatrywała. Gdy stanął w kolejce do kasy, owa kobieta stanęła za nim. Młody mężczyzna z grzeczności przepuścił ją przed siebie. "Przepraszam - powiedziała kobieta - że tak się wpatrywałam w pana. Jest pan bardzo podobny do mojego syna, który niedawno zmarł". Młody mężczyzna odpowiedział: "Bardzo pani współczuję. Czy mógłbym coś dla Pani zrobić?". Starsza kobieta, uśmiechając się, rzekła: "Może domyślasz się, co może mi ulżyć w cierpieniu? Zawsze robiłam zakupy z moim synem. Gdy będę odchodzić, czy mógłbyś mi powiedzieć: Do widzenia, mamo? Będzie to tak, jakby mój syn jeszcze raz był ze mną na zakupach". "Zrobię to z przyjemnością" - odpowiedział młody mężczyzna. Gdy kobieta zapakowała swoje zakupy i odchodziła od kasy, wtedy mężczyzna, zgodnie z umową, głośno powiedział do niej: "Do widzenia, mamo". Kobieta z uśmiechem pomachała mu ręką. Następnie kasjerka podliczyła jego zakupy i wystawiła rachunek na 140 dolarów. "Co proszę, ile? 140 dolarów? Pani popełniła z pewnością pomyłkę. Kupiłem tylko kilka rzeczy i to nie powinno kosztować więcej niż 25 dolarów" - powiedział zdumiony mężczyzna. Na to kasjerka odpowiedziała: "Twoja matka powiedziała, że ty zapłacisz za nią..." (Connection, IX 2002) No właśnie, w życiu tak czasami jest, że przychodzi nam słono zapłacić za to, że byliśmy dla kogoś otwarci, chętni do pomocy, także pełni współczucia. I znalazł się ktoś, kto wykorzystał to nasze dobre serce i słowo w złym celu. Ta metoda manipulacji drugim człowiekiem nie była obca Herodowi. Taką metodą posługiwał się przez całe życie, piastując najwyższe stanowisko w państwie. Dla własnej rządzy władzy, chciał wykorzystać dobre serca Mędrców ze Wschodu. Na szczęście, po tym jak zobaczyli Jezusa, wybrali inna drogę dotarcia do własnych domów. Ten symboliczny gest pójścia, za namową dobra - idą inną drogą do celu - jest bardzo mocno zaakcentowany w Ewangelii św. Mateusza. Jest to ostanie zdanie opisujące tę historię. Tak symbolicznie, Mędrcy już z Jezusem, przedzierają się inną drogą, aby osiągnąć zamierzony cel. Herod jest im już niepotrzebny, zwłaszcza dlatego chcą ograniczyć z nim spotkanie, bo wiedzą na jakie niebezpieczeństwo zostali narażeni. Unikają zatem osoby, która źle wpływa na ich samopoczucie i całe życie. Nie chcą z nim konfrontacji, nie chcą mu tłumaczyć kim jest Jezus, bo wiedzą, że on i tak ich nie wysłucha. Nie usłyszy tego, co mają do powiedzenia. On i tak ich nie będzie chciał zrozumieć. Herod wykorzystując swoją pozycję społeczną, może tylko negatywnie wpłynąć na ich życie. Pod wpływem oburzenia, jest nawet ich tego życia w stanie pozbawić. Oni tego nie chcą, dlatego zostawiają go samego w jego bólu, rozterce, bojaźni i niepewności jutra. Myślę, że to też jest jakaś wskazówka dla nas. My zawsze chcemy konfrontować, zmierzać się z przeciwnikiem, udowodnić mu jaki jest, a jaki nie jest, pokazywać mu błędy. Czasami wyśmiać lub wyszydzić, zironizować to co zrobił, aby umniejszyć w swoich i innych oczach te właśnie rzecz. Myślę, że nie tędy droga. Jeśli ktoś działa złymi metodami, to wcześniej, czy później zostanie skonfrontowany nie tylko z Prawdą-Jezusem, ale też i samym sobą. Wtedy prawda się obroni. A to potrafi być bolesne. Uroczystość Objawienia Pańskiego jest zachęta dla nas, abyśmy nie bali się i nie zrażali być sobą. Mimo, że (jak to ktoś kiedyś powiedział) każde "dobro musi być ukarane, zmieszane z błotem, źle zinterpretowane", to jednak nie zrażajmy się być dobrymi ludźmi. I mimo, że nas to kosztuje, starajmy się zawsze kierować naszym sercem, które, mimo, że czasami błądzi, szuka, ale też i krwawi od ran zadanych przez innych, to jednak Objawia swoją miłość innym ludziom. Najważniejsze, że Bóg widzi i on jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza. Ufni w tę prawdę podążajmy i objawiajmy Bożą prawdę swoim codziennym życiem.
MATEUSZA Tytuł Mateusza: Greckie imię oddawane jako Mateusz prawdopodobnie jest skróconą formą hebrajskiego imienia Mattitiasz (1Kn 15:18), które znaczy „dar Jehowy”. Ewangelia według Mateusza: Żaden z ewangelistów nie przedstawia się z imienia jako pisarz danej relacji. W tekście oryginalnym najwyraźniej nie było też tytułów poszczególnych sprawozdań. W niektórych manuskryptach Ewangelii według Mateusza pojawia się tytuł Euaggélion katá Maththaíon („Dobra nowina [lub „Ewangelia”] według Mateusza”), a w innych skrócona wersja: Katá Maththaíon („Według Mateusza”). Nie wiadomo dokładnie, kiedy dodano te tytuły ani kiedy zaczęto ich używać. Niektórzy uważają, że stało się to w II w. bo dłuższą wersję zawierają manuskrypty datowane na koniec II lub początek III w. Zdaniem części uczonych określenie „ewangelia” (dosł. „dobra nowina”) weszło w skład tytułu prawdopodobnie ze względu na wstępne słowa Ewangelii według Marka („Początek dobrej nowiny o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym”). Tytułami z imieniem pisarza zaczęto się posługiwać być może z przyczyn praktycznych — ułatwiało to identyfikowanie poszczególnych ksiąg. 1:1 Rodowód: Pierwsze słowa Mateusza, po grecku Bíblos genéseos (forma słowa génesis), mogą być też oddane jako „księga dziejów”. Greckie słowo génesis dosłownie znaczy „pochodzenie; urodzenie; rodowód”. W Septuagincie użyto go jako odpowiednika hebrajskiego wyrazu toledòt, który ma podobne znaczenie, a w Księdze Rodzaju zazwyczaj jest oddawany jako „dzieje” (Rdz 5:1; 6:9; 10:1; 11:10, 27; 25:12, 19; 36:1, 9; 37:2). Rodowód Jezusa Chrystusa: Mateusz prowadzi linię rodową Jezusa przez syna Dawida Salomona, natomiast Łukasz — przez Natana, innego syna Dawida (Mt 1:6, 7; Łk 3:31). Mateusz dowodzi, że Jezus jest prawnym dziedzicem tronu Dawida, od którego przez Salomona pochodził Józef — w świetle prawa ojciec Jezusa. Z kolei Łukasz najwyraźniej wylicza przodków Marii, by wykazać, że Jezus był naturalnym potomkiem Dawida. Chrystusa: Tytuł ten pochodzi od greckiego słowa Christòs i jest odpowiednikiem tytułu „Mesjasz” (od hebr. maszíach); oba słowa znaczą „Pomazaniec”. W czasach biblijnych władcy, których ceremonialnie namaszczono olejkiem, stawali się pomazańcami. syna: W rodowodach biblijnych słowo „syn” może się odnosić do syna, wnuka lub innego potomka. syna Dawida: Jezus pochodził z linii rodowej Dawida i na mocy zawartego z Dawidem przymierza co do Królestwa dziedziczy władzę królewską (2Sm 7:11-16; Ps 89:3, 4). syna Abrahama: Mateusz zaczyna tak rodowód Jezusa z myślą o Żydach. Chce podkreślić, że Jezus jest prawowitym potomkiem Abrahama, a tym samym dziedzicem obietnicy Bożej danej Abrahamowi, przez którego wszystkie narody ziemi mogą otrzymać błogosławieństwo. 1:2 ojcem: W zwrocie został ojcem (dosł. „spłodził; zrodził”) słowo „ojciec” może się odnosić do biologicznego ojca albo do dziadka lub dalszego męskiego przodka (Mt 1:8, 11). 1:3 Tamar: Pierwsza z pięciu kobiet, które Mateusz wymienił w rodowodzie Mesjasza. Pozostałe to Rachab i Rut, nie-Izraelitki (w. 5); Batszeba, „żona Uriasza” (w. 6); oraz Maria (w. 16). Kobiety te uwzględniono w męskim rodowodzie najwyraźniej dlatego, że zostały przodkami Jezusa w niezwykłych okolicznościach. 1:6 Dawida, króla: Chociaż w tym rodowodzie wymieniono różnych królów, tylko przy Dawidzie występuje tytuł „król”. Królewską dynastię założoną przez Dawida nazywano „rodem Dawida” (1Kl 12:19, 20). Mateusz w wersecie 1 nazywa Jezusa „synem Dawida”, żeby podkreślić temat Królestwa i pokazać, że to Jezus dziedziczy władzę królewską wynikającą z przymierza zawartego z Dawidem (2Sm 7:11-16). żonę Uriasza: Chodzi o Batszebę, żonę Hetyty Uriasza, jednego z cudzoziemskich żołnierzy Dawida (2Sm 11:3; 23:8, 39). 1:8 Jehoram został ojcem Uzzjasza: Słowa „ojciec” użyto tu na określenie przodka, jak to często robiono w rodowodach biblijnych. Z 1Kn 3:11, 12 wynika, że w rodowodzie Dawida między Jehoramem i Uzzjaszem (nazywanym też Azariaszem) było jeszcze trzech niegodziwych królów (Achazjasz, Jehoasz i Amacjasz), których tutaj pominięto. 1:11 ojcem: Tutaj określenie to odnosi się do dziadka, bo Jozjasz był tak naprawdę ojcem Jehojakima, który został ojcem Jechoniasza (nazywanego też Jehojachinem i Koniaszem) (2Kl 24:6; 1Kn 3:15-17; Est 2:6; Jer 22:24). okresie: Najwyraźniej chodzi tu o okres obejmujący czas przed niewolą babilońską. 1:12 Szealtiel został ojcem Zerubbabela: Chociaż w wielu miejscach Szealtiel występuje jako ojciec Zerubbabela (Ezd 3:2, 8; 5:2; Neh 12:1; Ag 1:1, 12, 14; 2:2, 23; Łk 3:27), to jeden raz nazwano tak Pedajasza, brata Szealtiela (1Kn 3:19). Zerubbabel przypuszczalnie był biologicznym synem Pedajasza, ale najwyraźniej prawnie uznawano go za syna Szealtiela (zob. komentarze do Łk 3:27). 1:16 Józefa: Pisząc o pokrewieństwie Józefa z Jezusem, Mateusz nie posługuje się zwrotem „został ojcem” (zob. komentarz do Mt 1:2). Opisuje go jako męża Marii, która urodziła Jezusa. Grecki zaimek przetłumaczony na „która” jest rodzaju żeńskiego i może się odnosić tylko do Marii. Tak więc rodowód podany przez Mateusza pokazuje, że chociaż Jezus nie był biologicznym synem Józefa, to jako jego przybrany syn był prawnym dziedzicem Dawida. Natomiast rodowód podany przez Łukasza pokazuje, że Jezus przez swoją matkę, Marię, był naturalnym dziedzicem Dawida. Chrystusem: Zob. komentarz do Mt 1:1 i Słowniczek pojęć. 1:18 zaręczona: Wśród Żydów zaręczyny były wiążącym zobowiązaniem. Narzeczeni byli traktowani jak małżeństwo, chociaż do chwili dopełnienia formalności związanych ze ślubem nie mieszkali ze sobą jak mąż z żoną. ducha: To pierwsze wystąpienie greckiego słowa pneúma w Chrześcijańskich Pismach Greckich. Odnosi się tu do czynnej siły Bożej (zob. Słowniczek pojęć). 1:19 narzeczony (...) zerwać zaręczyny: Dosł. „mąż (...) rozwieść się z nią”. Ponieważ osoby zaręczone traktowano jak małżeństwo, Józefa słusznie można było nazwać mężem Marii, a Marię jego żoną (zob. komentarz do Mt 1:20). Do zerwania zaręczyn potrzebny był rozwód. 1:20 anioł Jehowy: W Pismach Hebrajskich określenie to pojawia się wiele razy — po raz pierwszy w Rdz 16:7. We wczesnych kopiach Septuaginty za greckim słowem ággelos („anioł; posłaniec”) występuje imię Boże zapisane po hebrajsku. Właśnie tak oddano to określenie w Za 3:5, 6 w znalezionej w Nachal Chewer (Izrael) kopii Septuaginty, datowanej na okres między 50 r. a 50 r. (zob. Dodatek C). W wielu innych przekładach Biblii też zachowano w tym miejscu imię Boże (zob. Dodatek A5 i Dodatek C3, wprowadzenie; Mt 1:20). Jehowy: To pierwsze z 237 miejsc w tym przekładzie, w których imię Boże, Jehowa, występuje w tekście głównym Chrześcijańskich Pism Greckich (zob. Dodatek C). synu Dawida: Anioł nazwał Józefa „synem Dawida”, żeby przygotować go na to, co za chwilę usłyszy. W ten sposób przypomniał mu o obietnicy związanej z przymierzem między Jehową a Dawidem (zob. komentarze do Mt 1:1, 6). się ożenić z Marią: Dosł. „wziąć Marii, swojej żony, do domu”. Zgodnie z żydowskim zwyczajem małżeństwo zaczynało się w chwili zaręczyn. Formalności związanych ze ślubem dopełniano, kiedy pan młody zabierał pannę młodą do swojego domu. Odbywało się to w ustalonym dniu i urządzano z tej okazji uroczystość. W ten sposób mężczyzna publicznie pokazywał, że bierze tę kobietę za żonę. Dzięki temu wszyscy dowiadywali się o zawarciu małżeństwa, fakt ten był akceptowany i odnotowywany, a małżeństwo uznawano za ważne (Rdz 24:67; zob. komentarze do Mt 1:18, 19). zaszła w ciążę: Lub „dziecko zostało w niej poczęte”. Dosł. „spłodzone; zrodzone”. To samo greckie słowo w wersecie 16 zostało oddane jako „urodziła”, a w wersetach 2-16 jako „został ojcem” (zob. komentarz do Mt 1:2). 1:21 Jezus: Odpowiednik hebrajskiego imienia Jeszua, inaczej Jehoszua, które znaczy „Jehowa jest wybawieniem”. 1:22 żeby się spełniły słowa, które Jehowa wypowiedział przez swojego proroka: Podobne zdania występują w Ewangelii według Mateusza wiele razy — najwyraźniej po to, żeby zwrócić uwagę Żydów na rolę Jezusa jako obiecanego Mesjasza (Mt 2:15, 23; 4:14; 8:17; 12:17; 13:35; 21:4; 26:56; 27:9). Jehowa: Cytat, który pojawia się w wersecie 23, pochodzi z Iz 7:14, gdzie powiedziano, że to Jehowa da znak (zob. Dodatek C3, wprowadzenie; Mt 1:22). To pierwszy raz, kiedy Mateusz cytuje Pisma Hebrajskie. 1:23 Dziewica: Mateusz cytuje tu Iz 7:14 z Septuaginty, gdzie użyto słowa parthénos, oznaczającego osobę, która jeszcze nie współżyła. Słowo to jest tłumaczeniem hebrajskiego ʽalmáh — szerszego określenia, które może oznaczać dziewicę albo po prostu młodą kobietę. W odniesieniu do matki Jezusa Mateusz pod natchnieniem użył greckiego odpowiednika słowa „dziewica”. Immanuel: Hebrajskie imię występujące w Iz 7:14; 8:8, 10. Immanuel jest jednym z proroczych imion (tytułów), które miały odnosić się do Mesjasza. 1:24 Jehowy: Zob. komentarz do Mt 1:20 i Dodatek C3, wprowadzenie; Mt 1:24. 1:25 nie współżył: Dosł. „nie poznawał”. W grece biblijnej czasownik „poznać” może występować jako mniej bezpośrednie określenie stosunków seksualnych. Podobnie jest z hebrajskim czasownikiem oznaczającym „poznać”, który w Rdz 4:1, 1Sm 1:19 i w innych miejscach został oddany jako „współżył”.
Uroczystość Objawienia Pańskiego (rok A)Mt 2, 1-12Słowa Ewangelii według świętego MateuszaGdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon». Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela». Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. A otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego słowo PańskieMedytacja na Uroczystość Objawienia PańskiegoW podanym na dzisiejszą uroczystość fragmencie Ewangelii św. Mateusza, porusza mnie sformułowanie „oddali mu pokłon”. Jest to dla mnie fragment mówiący o adoracji Boga, a więc uznaniu, że jest ktoś większy od nas, komu należy się poddać wypełniając Jego wolę. To Bóg pierwszy uniżył się względem nas przyjmując nasze człowieczeństwo. Dziś tak trudno jest nam poddać się czyjemuś działaniu. Dążymy do niezależności od ludzi, samowystarczalności, granice naszego świata to często granice naszych możliwości. Tracimy wrażliwość na rzeczy małe, zachwycając się sztuczną wielkością pieniądza, lajków, wpływów. Doświadczenie bycia zależnym odnajdujemy w postawie szukania Boga. Niekiedy by móc zauważyć Boże działanie w naszym życiu, trzeba wyjść ze sfery komfortu tak jak uczynili to mędrcy. Jak pisze papież Franciszek w liście apostolskim o znaczeniu żłóbka: „Mędrcy nauczają, że można wychodzić z bardzo daleka, aby dotrzeć do Chrystusa. Są ludźmi bogatymi, mądrymi cudzoziemcami, spragnionymi nieskończoności, wyruszającymi w długą i niebezpieczną podróż, która wiedzie ich do Betlejem”. Znajdują oni w żłobie małe dziecię, które uznają Panem i Królem świata. Przyjmują Boga takiego jakim się im objawia, możliwe, że porzucając wcześniejsze wyobrażenia. Widok Jezusa napawa ich radością, dzięki czemu nie wzbraniają się by upaść na kolana w ubogiej stajni. Od Świąt Bożego Narodzenia minęły prawie dwa tygodnie. Czy wyszedłeś w podróż porzucając utarte schematy? Czy może tkwisz w grzesznych nawykach, które nie pozwalają Bogu działać?Uroczystość Objawienia Pańskiego niech będzie dziś dla nas zachętą by dzielić się doświadczeniem wiary. Kiedy doświadczamy miłości, chcemy się nią dzielić i pomnażać. Warto pamiętać, że prawdziwa miłość nie zakłada braku cierpienia. Tak jak bycie współcześnie chrześcijaninem niesie za sobą prześladowanie. To jednak bądźmy świadkami tej Nieskończonej Miłości, która chciała się objawić w ludzkim ciele. Niech przez nas Chrystus objawia się innym ludziom, którzy go jeszcze nie znają lub o nim przygotował i przeczytał al. Mateusz Wasiński, pallotyn
Zaproszenie Jezusa, zawsze aktualne, nabiera szczególnego znaczenia w tym czasie, który dla wielu jest czasem urlopu i wakacji. Pomyślałem o zaproszeniu Jezusa niemal spontanicznie, gdy w czasie ostatnich niedzieli byłem w stronach rodzinnych i w naszej stolicy, odprawiając „parafialne” msze święte. Nie trzeba było wielkiej spostrzegawczości, żeby zobaczyć jak mało było na nich dzieci i młodzieży. Pamiętam jak w latach mojego dzieciństwa księża i katecheci powtarzali, że nie ma wakacji od Boga i Kościoła. Dzisiaj czynią pewnie to samo, a jednak wtedy na Mszach świętych było nas zdecydowanie więcej... „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Któż nie jest dzisiaj utrudzony i któż nie jest obciążony? Któż nie potrzebuje pokrzepienia? Dlaczego zatem nie przyjąć zaproszenia Pana? Bo pójście za Jezusem wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami, potrzebą zmiany życia i usunięcia tego, co niezgodne z Jego nauczaniem, a współczesny człowiek nie bardzo ma na to ochotę. Jezus dodaje: „Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, (…) a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29). Rzadko posługujemy się dzisiaj terminem „jarzmo”, który wskazuje na rodzaj uprzęży dla zwierząt i kojarzy się, w sensie przenośnym, z jakimś ciężarem, ograniczeniem wolności, ciężką pracą. Jezus dzisiaj zachęca nas do wzięcia Jego jarzma, bo ono jest słodkie, czyli inne niż byśmy to sobie wyobrażali. A wyrzeczenia? Tak, one są konieczne, ale w jedności z Jezusem nabierają innego charakteru. Im większe są nasze codzienne ciężary, troski i zmartwienia, tym goręcej jesteśmy przez Niego zapraszani i tym bardziej potrzebujemy Jego bliskości, bo tylko w spotkaniu z Jezusem dzieje się coś niezwykłego w naszym życiu. Te same trudności zaczynamy przeżywać w innym duchu i, trochę niespodziewanie dla samych siebie, odnajdujemy ukojenie dla dusz. Czegóż więcej nam potrzeba? Warto w czasie tego letniego sezonu pomyśleć nad naszym osobistym jarzmem, które, przemienione w kontakcie z Jezusem, staje się dla nas czymś, co w rzeczywistości nas wyzwala, daje nam radość i entuzjazm. Duchowe umocnienie jest ważniejsze od fizycznego odpoczynku, a uczestnictwo w każdej Mszy św. daje nam sposobność do wytchnienia i obecności w innej rzeczywistości. Nie zapominajmy o tym, gdy jesteśmy w górach, nad morzem, na mazowieckich nizinach, czy też w biurze, w zakładzie pracy, na roli przy łanach zbóż.
(2, 2) Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie. Na zawstydzenie Żydów, aby o narodzeniu Chrystusa dowiedzieli się od pogan, wznosi się gwiazda na wschodzie, o której pojawieniu się wiedzieli z przepowiedni Balaama (którego byli jakby następcami). Czytaj Księgę Liczb 24,17. Prowadzeni są zaś magowie przez gwiazdę do Judei, aby kapłani pytani przez magów, gdzie się narodził Chrystus, nie mogli mieć wytłumaczenia dla swej niewiedzy o Jego przyjściu. (2, 5) A oni rzekli do niego: W Betlejem Judejskim. Błąd kopistów; sądzę bowiem, że pierwotnie ewangelista wydał tak jak czytamy w [tekście] hebrajskim ‘judzkim’, nie 'judejskim'. Czy jest gdzieś bowiem jakieś Betlejem pośród innych narodów, by dla rozróżnienia dopisywać ‘judejskim’? ‘Judzkim’ zaś trzeba napisać, bo jest jeszcze inne Betlejem w Galilei. Czytaj Księgę Jozuego syna Nuna 19,25. Zresztą jeśli weźmiemy Księgę Micheasza, też tam znajdujemy takie świadectwo: A ty Betlejem, ziemio Judy -Mi 5,1. (2, 11) I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. Przepięknie teologię darów ujął Juwenkus prezbiter w jednym wierszu: Złoto, mirrę, kadzidło dla Króla, Człowieka i Boga w darze zanoszą. (2, 12) A otrzymawszy we śnie odpowiedź, aby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny. Ofiarowali Panu dary, a teraz dostają odpowiedź. Odpowiedź zaś (co po grecku mówi się quuanoeevmg, jest im udzielona nie przez anioła, lecz przez samego Pana, aby ukazać przywilej Józefa [wynikły z jego] zasług. Wracają zaś inną drogą, albowiem nie wolno im było włączać się do grona niewiernych Żydów.
mt 2 1 12 komentarz