Od tamtej pory nic nie jest już takie jak przedtem. Jestem z mężem, ale… kocham też Rafała. Nie potrafię zrezygnować z tych chwil szczęścia, które mi daje. To jest silniejsze ode mnie. Wystarczy, że do mnie zadzwoni, zaproponuje spotkanie, a ja już czuję to rosnące podniecenie. I lecę do niego jak na skrzydłach… Więc proszę cię o to, abyś nie utrudniał — powiedziałam i wyszłam z pokoju. Nie zamierzałam dopuścić do tego, aby Marek zobaczył moje łzy. Zawsze będę go kochać. Nasz rozwód miał być tylko formalnością. W sądzie zeznałam, że nie kocham swojego męża, a nasze pożycie już dawno temu wygasło. Marek patrzył na mnie z Kocham cię, ponieważ jesteś przy mnie - podstawowe powody, dla których kocham, też są bardzo istotne i nie można o nich zapominać. Kocham cię, bo nikogo nie udajesz i jesteś szczery - partner otwiera się przed tobą, mówi o swoich uczuciach, przed tobą zdejmuje maskę, którą ma dla świata. Kocham cię, ponieważ lubię twoją Nigdy do tej pory nie zdarzyło mi się coś takiego. Kocham mojego męża, inni mężczyźni mogliby dla mnie nie istnieć, tymczasem teraz Przestraszyłam się, że w moje poukładane życie wkracza zamęt. – Naprawdę muszę już lecieć – powiedziałam nagle, zrywając się od stolika. No przecież dla przyjemności nikt nie pije, tylko jak mus. Zobacz też: alkohol; Oj córciu, córciu. Opis: często powtarzane słowa. Patrz, Zenuś, jaka posłuszna rodzicom. Sama się zamknęła [w pokoju]. Opis: do swojego męża, gdy Kasia nie chciała wyjść za mąż. Zenon Solski (ojciec Kasi) [edytuj] Jeszcze jednej brakuje. nonton film keluarga cemara 2 full movie lk21. To jest uproszczona wersja wybranego przez Ciebie wątku Kliknij tutaj aby przejść dalej i przeczytać pełną wersję malu Mon, 15 Mar 2004 - 19:46 Nie kocham? Nie wiem, nie mogÄ™ o tym nikomu powiedzieć, no bo jak? Ptem gdy ta osoba zbaczy nas razem bÄ™dzie obsewować moje reakcje.. bojÄ™ siÄ™. Być moĹĽe mam kryzys, ktĂły minie. Mam nadziejÄ™!!! RafaĹ‚, mĂłl mÄ…ĹĽ ma ostatnio dosyć ciężkÄ… systuacjÄ™ w pracy, moĹĽe powinnam wybaczyć mu pewne niedociÄ…gniÄ™cia. A entuzjastÄ… seksu nigdy nie byĹ‚. To cud, ĹĽe zaszĹ‚am w ciÄ…ĹĽe. AĹĽ sama siÄ™ dziwiÄ™, ĹĽe sie udaĹ‚o. PrawdopodobiĹ„stwo byĹ‚o bardzo maĹ‚e. Nie jest tak zĹ‚y do koĹ„ca, a sam chyba uwaĹĽa siÄ™ za supermęża poniewaĹĽ ma naturÄ™ domatora. Jego zdaniem powinnam być wdziÄ™czna, ĹĽe nie chodzi z kumplami na piwo tylko woli byc z nami w domu. .. Ale tak naprawdÄ™ to chyba nie o to chodzi.. Po prostu przestaĹ‚am za nim tÄ™sknić. jest mi obojetne kiedy wrĂłci z pracy. BojÄ™ sie. magga Mon, 15 Mar 2004 - 21:09 Malu, to smutne, co piszesz. MoĹĽe to tylko przejĹ›ciowy stan? PrzecieĹĽ musieliĹ›cie przeĹĽyć razem coĹ› piÄ™knego, skoro jesteĹ›cie teraz małżeĹ„stwem. Piszesz, ĹĽe mÄ…ĹĽ ma ciężkÄ… sytuacjÄ™ w pracy, wydaje mi siÄ™, ĹĽe powinnaĹ› Go wspierać, po to teĹĽ jesteĹ› z nim, jeĹ›li choć trochÄ™ zaleĹĽy Ci na tym zwiÄ…zku, ratuj to, co pozostaĹ‚o, nie popadaj w obojÄ™tność - bo ona potrafi zabić najpiÄ™kniejsze zwiÄ…zki. Piszesz, ĹĽe przestaĹ‚aĹ› tÄ™sknić, ĹĽe nie zaleĹĽy Ci na tym, kiedy On wrĂłci z pracy, boisz siÄ™. Malu, nie bĂłj siÄ™, tylko przemyĹ›l na spokojnie na czym Ci zaleĹĽy, i co jest waĹĽne w Twoim ĹĽyciu, jeĹ›li choć trochÄ™ liczycie siÄ™ jeszcze Wy, to ratuj to co jest do uratowania. Pozdrawiam i ĹĽyczÄ™ uĹ›miechu na ustach i w sercu. KM Mon, 15 Mar 2004 - 21:34 Malu moĹĽe w Wasz zwiÄ…zek wkradĹ‚a siÄ™ nuda i dlatego wydaje Ci siÄ™, ĹĽe nie kochasz męża. Skoro ma trudnÄ… sytuacjÄ™ w pracy moĹĽe ucieszy go jakaĹ› miĹ‚a niespodzianka, ktĂłra pociÄ…gnie za sobÄ… inne miĹ‚e zdarzenia. Atmosfera oĹĽywi siÄ™... kasiask Mon, 15 Mar 2004 - 22:28 A moĹĽe gdzieĹ› razem wyjedziecie?? Tylko we dwoje??? To dobrze robi na różne kryzysy???? Trzymam kciuki!! MoĹĽe nie jest tak Ĺşle? Czasami w małżeĹ„stwie przychodzi moment, w ktĂłrym wydaje siÄ™, ĹĽe to juĹĽ koniec, a potem znowu Ĺ›wieci sĹ‚oĹ„ce! Mam nadziejÄ™, ĹĽe tak włąsnie bÄ™dzie w Waszym przypadku! To jest wersja lo-fi głównej zawartoĹ›ci. Aby zobaczyć peĹ‚nÄ… wersjÄ™ z wiÄ™kszÄ… zawartoĹ›ciÄ…, obrazkami i formatowaniem proszÄ™ kliknij tutaj. Jesteśmy ze sobą ponad 10 lat od 5ciu jesteśmy małżeństwem i mamy dwie wspaniałe córki. Radzimy sobie sami, moja mama mieszka daleko a tesciowa… No cóż. Dojdziemy do tego. I mąż bezapelacyjnie jest wspaniałym ojcem. Zawsze uchodziliśmy za dość oryginalną parę. Nigdy nie byliśmy związkiem cukierkowym. Potrafiliśmy być razem i być osobno. Każdy z nas potrzebował swojej przestrzeni i wykorzystywał ją wg swoich potrzeb. Kiedy chciałam wychodziła z przyjaciółkami na miasto i szalalam na parkiecie popijać drinki. Po prostu potrzebowałam się wyszumieć. Nigdy go nie zdradziłam, nigdy nie rozgadalam się za innym, po prostu musiałam odreagować ciężki tydzień i poplotkowac. On też mial swój czas. Nigdy się o to nie klocilismy, zawsze to było z szacunkiem dla drugiej osoby. Oboje mamy wybuchowy charakter i w kłótni się szczedzilismy sobie przykrych słów. Godzilismy się też z hukiem. Potem ślub, ciąża, druga, trzecia. Przy trzeciej zaczeslimy się kłócic, przestało się układać. I nie chodziło tu u dzieci, że jednak mniej czasu czy coś. Rodzicielstwo nas nie męczyło, seks rowniez był ok. Fakt, może czasem brakowalo wyjścia we dwoje, ale zdawalismy sobie z tego sprawę, że inaczej nie będzie… Mimo to, miałam wrażenie, że coś się zmieniło między nami. Mimo, że nie mogę złego słowa powiedzieć o nim jako ojcu, coraz częściej jednak tracił w moich oczach jako mąż. Klocilismy się też o jego rodzinę. Nigdy nie byłam ich ulubienica, raczej teściowa do dzisiaj rzuca w moja podobizne lotkami. Nie chciala, żeby się zenil, załamana była już w dniu, kiedy wspólnie zamieszkalismy. Nigdy nie miałyśmy otwartej wojny a, w towarzystwie zawsze się do siebie usmiechalysmy. Kiedy dowiedziała się, że poronilam pierwsza ciaze wzięła mnie na bok i stwierdziła, że dlatego, że jestem za chuda. I to moja wina. Przemilczalam. Cały czas próbowałam dawać szanse i myślalam, że zmieni to się kiedy urodziłam nasze dzieci, ale nic to nie zmieniło. Nigdy do mnie nie zadzwoniła, nie przyjechała do dzieci i nie mają żadnego kontaktu. Tylko jak wypadają jakieś święta, ale nawet wtedy jestem traktowana jak powietrze i zwraca się tylko do męża, nawet z pytaniem co pijemy. Wielokrotnie zwracałam uwagę na to mężowi, ale bez rezultatu. Raz nawet z nią rozmawiał, ale stwierdził, że ona problemu nie widzi i to ja robię zamieszanie. I ostatecznie stoi po jej stronie. Do tego jego praca. Ma dobra, ale wiaze się ze stresem. I coraz częściej odbija się to na mnie. Zaczął przeklinać, dużo. Nawet przy naszych córeczkach. Nie ma już hamulców. Do tego zaczął się do mnie brzydko zwracać, nie używa wulgaryzmów, ale te słowa są dla mnie obraźliwe. Czasem nawet w złości używa okreslen typu: idiotka. Jeszcze na początku walczyłam, potem mi się odechciało. Przestałam zawracać uwagę: niech sobie gada na zdrowie. Jak mam zły dzień, krzyczę,, odwdzięczam się tym samym. Każe się pakować i wracać skąd przyszedł. Jak emocje opadna, przeprosi i dajemy sobie “ostatnia” szansę. I tak w kółko od ponad roku. Wbrew pozorom maz jest fajnym facetem. Jest przystojny, wysportowany, z poczuciem humoru, ma dobra prace, ale coś pękło i się skończyło. Mam wrażenie, że już zyjemy jak dobrzy kumple. Seks się zdarzy, ale bez fajerwerków. Niby mam ochotę, ale mam wrazenie, że chodzi bardziej o to, żeby to on sobie “spuścił z krzyża”. Orgazm może w przeciągu tego roku mialam raz, może dwa razy. Już mój elektryczny przyjaciel potrafi dostarczyć mi większa satysfakcję seksulna. Do tego mam wrażenie, że ze wszystkim zostałam sama. W wielu kwestiach decyzję podejmuje sama, on tylko słucha i nic do powiedzenia nie ma. Stracił w moich oczach jako partner, tego partnerstwa już nie ma. Mam wrażenie, że robię za dwóch w tym małżeństwie. Często się mijamy, ale nikomu to nie przeszkadza a czasem wręcz paradoksalnie leżymy na sobie i oglądamy film. I tyle. Wielokrotnie rozmawiałam z nim na temat rozwodu. Nie da mi. Mamy dzieci, one je kocha i chce być blisko. Mamy być rodzina że względu na dzieci. Ja tego nie chce. Jestem młoda i chce być szczęsliwa, po prostu. Nie widze przyszłości dla nas… Lubię go i też nie chciałabym iść na wojenna ścieżkę. Ale widzę już sposobu na ratowanie tego. I jestem zmęczona i przestało mi zależeć. Kiedyś powiedział, że zdrady tylko nie wybaczy. Nie chciałabym sięgać po tego typu rozwiązania. Jeszcze chciałam dodać, że bardzo mi się podoba wypowiedź Kaji, szczególnie ten fragment: kaja32 Kochana seks jest cudowny, wspaniały, umacnia związek i bez niego było by nudno w życiu pod warunkiem że dzielisz sypialnię z ukochanym mężczyzną . I mam nadzieje że kiedyś jak spotkasz właściwego faceta, który Cię doceni i będzie Cię kochał i szanował to zgodzisz się z tym. Pięknie napisane, i wszystko to prawda. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej, że Ci co tak twierdzą "naoglądali się filmów", bo w szczęśliwych związkach opartych na prawdziwej miłości właśnie tak jest. Twoje życie też tak może wyglądać, choć nie z tym facetem, jak mój poprzednik napisał. :) Tu jest wątek autorki w podobnej sytuacji, choc moim zdaniem jeszcze gorszej, ciężko oprzeć mi się wrażeniu, że jej mąż jest jeszcze bardziej brutalny i bezwzględny w tej sferze: Nyanhooman Spędzając większość czasu na anglojęzycznych społecznościach które są pozytywne co do seksu, momentami mam wrażenię że wszyscy polacy są albo w jedną albo w drugą stronę lekko pomyleni. To smutne, że u nas ciężko jest takie podejście dostrzec. :( Ja mam wrażenie, że nieraz występują odchyły w dwie strony: jedna, to znieczulica na uczucia człowieka w czasie seksu, na złe traktowanie go w tej sferze, nieliczenie się z jego potrzebami. Lekceważenie roli satysfakcji i radości z tego w jego życiu, która jest przecież ogromna. Druga strona, to brak akceptacji dla swobody obyczajowej, czyli głównie dla seksu bez zobowiązań. Połączenie tych dwóch to jest dopiero masakra, bo jak można to drugie uzasadniać wyższymi wartościami, i jednocześnie wykazywać się kompletnym brakiem wrażliwości na drugiego człowieka w tym pierwszym? Malu, to smutne, co piszesz. MoĹĽe to tylko przejĹ›ciowy stan? PrzecieĹĽ musieliĹ›cie przeĹĽyć razem coĹ› piÄ™knego, skoro jesteĹ›cie teraz małżeĹ„stwem. Piszesz, ĹĽe mÄ…ĹĽ ma ciężkÄ… sytuacjÄ™ w pracy, wydaje mi siÄ™, ĹĽe powinnaĹ› Go wspierać, po to teĹĽ jesteĹ› z nim, jeĹ›li choć trochÄ™ zaleĹĽy Ci na tym zwiÄ…zku, ratuj to, co pozostaĹ‚o, nie popadaj w obojÄ™tność - bo ona potrafi zabić najpiÄ™kniejsze zwiÄ…zki. Piszesz, ĹĽe przestaĹ‚aĹ› tÄ™sknić, ĹĽe nie zaleĹĽy Ci na tym, kiedy On wrĂłci z pracy, boisz siÄ™. Malu, nie bĂłj siÄ™, tylko przemyĹ›l na spokojnie na czym Ci zaleĹĽy, i co jest waĹĽne w Twoim ĹĽyciu, jeĹ›li choć trochÄ™ liczycie siÄ™ jeszcze Wy, to ratuj to co jest do uratowania. Pozdrawiam i ĹĽyczÄ™ uĹ›miechu na ustach i w sercu. --------------------Maga mama Weroniczki ( i Kingusi ( Dodano maj 17, 2020 648 1 Jestem mezatka od paru lat mam dwojke dzieci . Moj maz to facet ktorego nienawidze mam wrazenie ze tylko po to by mu itd z roku na rok jest coraz gorzej juz tego nie wytrzmuje niekocham go wogole, niszczy mnie jako kobiete. Nawet w lozku jest silna kobieta ale niepotrafie podjac ostatecznej decyzji a to szkoda mi dzieci I nerwow swoich I mojej rodzinie, ale juz mam dosc. Czuje ze to koniec I tak naszej relacji dlatego ulozylam sobie plan ze zaczekam pare lat gdy I wezme rozwod…tylko jaki to ma sens? Czuje sie strasznie nieszczesliwa….a zreszta kogos innego kocham poznalam go w internecie na poczatku wzbranialam sie przed tym uczuciem ale juz niepotrafilam ciagle mysle o tej osobie..ale jak zwykle mam obawy czy to dobre moment gdy moja sytuacja nie jest klarowna. Boje sie zostac samotna matka …boje sie ze ta osoba w ktorej sie zakochalam tez okaze sie takim jak moj maz. Co o tym sadzicie? Tylko bez negatywnych komemtarzy Może ci się spodobać również:

nie kocham już swojego męża